środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 20

*KRÓTKA WIADOMOŚĆ PRZED CZYTANIEM* OD TEJ PORY ZACZYNA SIĘ OSTATNIA DWUNASTKA ROZDZIAŁÓW DO KOŃCA, ROZDZIAŁY OD TEGO BĘDĄ BRUTALNE, CHAMSKIE I DOŚĆ TRAGICZNE WIĘC CZYTACIE TO NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ :)) X


Wstałam i poszłam na górę, wzięłam prysznic i ubrałam się w piżamę. Zaczęłam szukać żyletki w szafkach. W końcu znalazłam. Zrobiłam małe 4 cięcia, nawet nie bolało. Po chwili zaczęłam robić co raz dłuższe i dłuższe. Moja ręka wyglądała tragicznie. Po chwili do łazienki wparował Zayn. Rzucił się na mnie zabierając mi ostrą żyletkę i pociągnął mnie za ramię, wciągnął mnie do sypialni i położył mnie na łóżku. Po chwili przyniósł jakieś chusteczki i wodę utlenioną. Zaczął mi polewać rany, chociaż bardzo bolało nie dałam po sobie tego poznać, chciałam żeby wiedział że jestem silna. Kiedy przestałam krwawić Malik zaniósł wszystko do łazienki i wrócił. Usiadł koło mnie.

- Dlaczego chcesz się zabić? - Zapytał.
- Skoro ty nie chcesz, ja to zrobię.
- Nie możesz.
- Uwierz, mogę. Mogę robić co chcę a ciebie mam w dupie. - Powiedziałam i spojrzałam mu w oczy. Zagotował się, jego oczy zrobiły się czarne.
- Śmiało uderz mnie, niech ci ulży. - Powiedziałam, wstał i zaczął krążyć po pokoju.
- Jednak trochę szacunku jeszcze do mnie masz? - Powiedziałam chamsko.  Ruszył w moją stronę, pchnął mnie do pozycji leżącej i podwinął koszulę nocną, zdjął bieliznę. Wiedziałam co mnie czeka. Wszedł we mnie. Zamknęłam oczy, nie dawało mi to żadnej przyjemności pod czas gdy on darł się. W pewnym momencie zaczęło mnie strasznie boleć, Malik nie zwalniał.
- Zayn, proszę przestań.
- Sama się o to prosiłaś. - Wbił się jeszcze mocniej. Moje oczy wypełniły się łzami. Ciężko dyszący opadł na mnie.
- Nienawidzę cię. - Powiedziałam. Podniósł się, zapiął spodnie i dał mi w twarz. Wyszedł szybkim krokiem z pokoju. Wiróciłam do łazienki żeby zakończyć moje cierpienie jednak Zayn zabrał wszystkie żyletki.
- Kurwa. - Powiedziałam pod nosem. Była godzina 19, na dolę zaczęłam słyszeć muzykę i bawiących się ludzi. Wiedziałam że zrobili imprezę. Usiadłam na łóżku i włączyłam w telefonie facebooka, pogadałam z paroma znajomymi z starej szkoły. Powiedziałam że wszystko u mnie w porządku. Zanim się obejrzałam a była pierwsza w nocy. Myślałam co mam zrobić. Po paru minutach wszedł jak było widać wstawiony Zayn z jakąś blondyną. Patrzyłam na niego z niedowierzaniem. Zaczęli się rozbierać, siedziałam na łóżku skulona nie mogąc wierzyć własnym oczom. Nagle Zayn popchnął dziewczynę na łóżko, dotknęła mnie głową.
- Wypierdalaj stąd. - Powiedział Zayn chamskim głosem. Wzięłam telefon i wyszłam z sypialni. Poszłam do Nialla. Chłopak nie był na imprezie, leżał w łóżku z laptopem. Weszłam i położyłam się koło niego. Patrzył na mnie z wielkimi oczami.
- Co ty robisz? - Zapytał blondyn.
- Nie będę spała z tym skurwielem i dziwką.
- Myślałem że to ty tak krzyczysz. - Powiedział.
- Nie. Pamiętasz co chciałeś dzisiaj zrobić? - Posłałam mu uśmiech.
- Nie, a co?
- Chciałeś mnie rżnąć.. - Wyszeptałam mu do ucha.
- Ale.. - Przerwałam mu.
- Ciii. - Zdjęłam z niego laptopa i usiadłam na nim okrakiem. Zaczęłam go rozbierać.
- Ale jak Zayn się dowie.
- To mnie zabiję, a tego chce. - Całowałam i rozbierałam go jednocześnie. Odwzajemniał każdy pocałunek. Po paru minutach gry wstępnej blondyn wstał i rozebrał się. Rzucił się na mnie i zerwał ze mnie koszulę.
- Niall, gumka.. - Powiedziałam niezręcznie.
- Nie umiem bzykać z tym czymś. - Zaśmiał się i delikatnie wszedł we mnie. Nie robił tego jak Zayn, robił to tak jak chciałby zadowolić bardziej mnie niż siebie. Po pewnym czasie skończyliśmy. Leżelismy koło siebie.
- I jak? - Zapytał.
- Robisz to lepiej od tego gnoja. - Chłopak pocałował mnie.
- To miłe. - Uśmiechnęłam się.
- Niall, dlaczego ty to robisz?
- Znaczy się co?
- Czemu chcesz być taki jak oni? Nie jesteś taki. Wiem to. - Blondyn złapał mnie za rękę.
- Bo Louis to mój kuzyn, zostałem zaadoptowany przez jego rodziców kiedy moi zginęli w wypadku..
- Tylko dlatego?! Niall przecież ty..
- Jestem taki jak oni, ale nie dla kobiet..
- Dziękuje ci za wszystko. Jesteś cudowny i zasługujesz na lepsze życie niż z nimi. Powiedziałm podnosząc się.
- Proszę zostań. - Delikatnie złapał mnie za rękę.
- Dobrze. - Położyłam się pod kołdrą i przytuliłam do blondyna. Szybko zasnęłam. Rano obudziłam się przy blondynie. Nie spał już.
- Długo nie śpisz? - Powiedziałam i delikatnie go pocałowałam.
- Chwilę. - Uśmiechnął się i wstał.
- To dobrze. - Powiedziałam i usiadłam, przeczesałam ręką włosy. Z dołu dobiegłby krzyki. Dokładnie wsłuchałam się w rozmowę.
- Gdzie jest ta suka?! - Zayn.
- Co jej wczoraj zrobiłeś? - Powiedział Louis.
- Nie wiem nie pamiętam, dużo piłem.
- To ja ci nie pomogę, trzeba było nie pieprzyć się z tą siostrą Liama.
- Co?! Co ja zrobiłem?! Z Liama siostrą? Kurwa. - Niall lekką mną potrząsnął
- Idź, musisz tam iść.
- Co mam powiedzieć?
- Nie wiem, że spałaś w wannie? - Zastanowiłam się i wstałam. Zeszłam na dół.
- Masz swoją znajdę.- Powiedział Louis i przełączył na kolejny program.
- Gdzie ty suko byłaś? - Podszedł do mnie i ścisnął mnie za rękę.
- Gdzie ja byłam? Ja byłam w sypialni kiedy to ty bzykałeś swoją dziwkę! - Krzyknęłam mu prosto w twarz.
- Byłem w sypialni cały czas i ciebie nie było więc nie kłam. - Zaśmiał się i ścisnął rękę z bliznami po cięciach.
- Kto powiedział że w twojej? - Złapał mnie za obydwie ręce i przycisnął do ściany.
- Gadaj dziwko z kim spałaś. - Docisnął mnie jeszcze bardziej co sprawiło mi ogromny ból.
- Nie twój biznes. - Nadal mnie trzymając kopnął mnie kolanem w brzuch.
- Dawaj, śmiało. Lej mnie. Zabij mnie. Wiem że tego chcesz! - Puścił mnie i szedł w stronę drzwi.
- Tak idź na te swoje dziwki, może dadzą ci rabat na stałego klienta! - W sekundzie odwrócił się i szedł wściekły w moją stronę.
- Przegięłaś kurwa, przegięłaś.



Mam nadzieje że podoba się wam ;)) Pisałam go 3 godziny żeby był perfekcyjny :)) Czytasz - Skomentuj <3 xx

Rozdział 19

Wysiadłam z autobusu, wsiadłam do drugiego.
Pojechałam do domu.
- Zapomniałam kluczy, szlak. - Powiedziałam pod nosem. Pukałam i dzwoniłam do drzwi. Nikt mi nie otworzył. Usiadłam na schodku i czekałam na to co ma się stać. Po godzinie przyjechała Camille. Uśmiechnęła się na mój widok.
- Dziecko kochane co ty tu robisz? - Powiedziała wkładając klucz w zamek.
- Przyszłam was odwiedzić ale zapomniałam kluczy i nikogo nie było.. - Uśmiechnęła się i weszła do domu. Weszłam za nią, zamknęłam drzwi i zdjęłam buty. Poszłam do kuchni gdzie siedziała Camille, patrzyłam się jak wykłada zakupy.
- Pomogę ci. - Podeszłam do niej i zaczęłam rozpakowywać zakupy. Kiedy skończyłam usiadłam przy stolę i napiłam się herbaty wcześniej już przygotowanej przez Camille, dosiadła się.
- Który to miesiąc? - Zapytałam uśmiechając się.
- Ósmy.
- Już niedługo. Zaśmiała się.
- Tak. Lubisz dzieci? - Zapytała.
- Nawet.
- Planujesz dziecko z Zaynem? - Spodziewałam się że zapyta o to.
- Nie, nie z Zaynem.. - Zrobiło mi się głupio.
- Nie jesteście już razem?
- Nie wiem. - Powiedziałam, łzy napłynęły mi do oczu.
- Skarbie chcesz porozmawiać? Mi możesz powiedzieć. - Pogłaskała mnie po policzku.
- Nie, to nie ważne. - Uśmiechnęłam się i poszłam do swojego starego pokoju. Był już pomalowany dla dziecka. Wyglądał cudownie. Domyśliłam się po kolorach że będzie to dziewczynka. Usłyszałam pukanie do drzwi. Zeszłam na dół, Camille podchodziła do drzwi. Otworzyła je i coś powiedziała, zawołała mnie, uśmiechnęła się kiedy zobaczyła że już idę. Podeszłam do drzwi i zobaczyłam w nich Nialla.
- Coś się stało?
- Zabieraj wszystkie rzeczy.
- Co?
- Idź po rzeczy jedziemy do domu.
- Ciebie chyba popierdoliło, nigdzie nie jadę.
- Jedziesz.
- Nie jadę do tego psychopaty.
- Nic nie rozumiesz.
- To mnie oświeć.
- Nie jedziesz do Zayna. Jedziesz do mojego rodzinnego domu.
- Po co? - Nie ogarniałam całej sytuacji.
- Bo Zayn cię tu znajdzie i zabiję.
- Zawieź mnie do Harrego.
- Dobrze, czekam w aucie. - Weszłam do środka, wzięłam telefon i parę rzeczy które wcześniej zostały w moim starym domu. Pożegnałam się z Camille i wyszłam kiedy wsiadłam do auta Niall zablokował drzwi.
- Co ty robisz? - Zaczęłam się go bać. Nie odpowiedział mi. Ruszył z piskiem opon. Ominęliśmy dom Harrego.
- Ale do.. - Nie dokończyłam, złapał mnie za udo i je ścisnął. Już się nie odzywałam, patrzyłam w boczną szybę. Po 10 minutach samochód zatrzymał się pod domem Zayna, drzwi się odblokowały. Rozpięłam pas i wysiadając rzuciłam przez ramię
- Jesteś chujem. - Niall już chciał mnie gonić, powstrzymał się kiedy zobaczył że idę w stronę drzwi. Złapałam za klamkę, otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Usiadłam na kanapie. Po chwili do domu wszedł Niall.
- Mogłabyś być milsza.
- Jak będę chciała.
- Zaraz cię zerżnę.
- Mam to w duupie. - Poszedł oburzony na górę. Po paru minutach do domu wszedł Zayn z 3 dziewczynami przy nim. Były w skąpej bieliźnie, przytulali się. Dalej siedząc patrzyłam w ścianę. Kiedy Zayn wszedł do salonu zmierzył mnie wzrokiem i podszedł do komody. Wyjął z niej trzy kolorowe koperty, dał każdej z nich po jednej. Dziewczyny wyszły a Zayn poszedł do kuchni. Wrócił i stanął na przeciwko mnie.
- Co ty sobie myślałaś? Co?! Że ja cię tak po prosu puszczę?
- Szczerze? Jesteś skurwysynem Zayn, traktujesz dziewczyny jak psy. Nie interesuje mnie co ze mną zrobisz, możesz mnie wydymać na śmierć, zbić, zastrzelić. Mam to w dupie, przez ciebie straciłam sens życia, po prostu skończ moje męki. Obiecywałeś że będzie cudownie nam razem. Ale teraz już wiem że obiecywałeś to każdej. - Jedna łza spłynęła po moim policzku.
- Miley.. - Przerwałam mu.
- Skończ moje bóle teraz, jeżeli nie chcesz ja to zrobię.

Mam nadzieje że się podoba :)) Czytasz - Skomentuj <3 xx

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 18

Włącz: http://www.youtube.com/watch?v=snNETBI2ILo

- Nieważne. - Wyrwał mi kartkę.
- Ważne, chodzi o Styles'a prawda?
- Nawet jeśli, nie powinno cię to interesować. - Wkurwił mnie.
- Nie chcesz mówić to nie, sama się go zapytam. - Wstałam i poszłam na górę. Weszłam do łazienki, nalałam gorącej wody i weszłam do wanny. Podczas kąpieli zastanawiałam się co Harry chciał. O co mogło chodzić? Wykąpałam się i wyszłam z łazienki owinięta w ręczniku. Poszłam do garderoby wybrałam luźne ciuchy po domu. Ubrałam się i usiadłam na łóżku, wybrałam numer. Jedyne co usłyszałam to ''Ten numer nie istnieje'' Dlatego Harry dał mu numer. Zbiegłam wściekła na dół, Malik siedział na sofie i coś oglądał. Stanęłam na przeciwko jego tym samym zasłaniając mu telewizor.
- Przesuń się. - Warknął.
- Nie, daj mi numer do Harrego.
- Nie dam ci.
- Bo?
- Bo jesteś moja i tylko moja a on chce cię wykorzystać.
- Raczej na odwrót. - Powiedziałam pod nosem z nadzieją że nie usłyszy. Myliłam się. Ruszył w moją stronę, szarpnął mnie za ramię i posadził na kanapie.
- Co powiedziałaś?! - Jego oczy znów zrobiły się czarne. Byłam pewna że nie uderzy mnie.
- Dobrze wiesz co powiedziałam. - Zaśmiał się i uderzył mnie. Zrobił to. Cios trafił w brzuch. Tak strasznie bolało. Opuściłam głowę w dół i patrzyłam w podłogę. Nie mogłam opanować łez. Malik krążył bez celu po pokoju. Walnął w ścianę po czym usiadł koło mnie.
- Boli? - Kiwnęłam głową na tak.
- Przepraszam Miley. Nie powinienem.
- Daj mi po prostu ten numer. - Powiedziałam cicho.
- Nie.
- To nie. - Ledwo co wstałam, udałam się w stronę drzwi. Jednak po chwili pożałowałam tego co zrobiłam. Szarpnął mnie za kucyka, tak mocno że upadłam na ziemię. Wiłam się z bólu. Brzuch bolał co raz mocniej. Podniosłam lekko wzrok do góry. Śmiał się.
- Zayn proszę. Pozwól mi iść do domu.. - Wyszeptałam.
- Nie pamiętasz co twój tatuś powiedział? Od teraz mieszkasz u mnie i należysz do mnie. - Ponownie się zaśmiał.
- Wypuść mnie proszę.
- Lepiej żeby nikt z twojej pierdolonej rodzinki się o tym nie dowiedział. - Ledwo co wstałam. Poszłam na górę po telefon, pieniądze i opuściłam dom. Poszłam na przystanek i wsiadłam w autobus. W autobusie wszyscy się na mnie patrzyli. Zobaczyłam odbicie w szybie, wyglądałam okropnie. Jak jakaś dziwka. W telefonie przeglądałam nasze zdjęcia. Rozpłakałam się gdy zobaczyłam to.
Tyle wspomnień z takim złym człowiekiem. Nie wiedziałam co robić, tysiąc myśli krążyło po mojej głowie i jedna wydawała się być najlepsza - zabić się.


Od teraz rozdziały będę dodawać co 2-3 dni :)) Czytasz? - Skomentuj <3 xx

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 17


- Cieszę się. - Powiedział Louis. Pożegnałem się z ukochaną i wyszedłem z Louisem z tego okropnego miejsca, tyle chorych dzieci, tyle chorych ludzi. To okropne. Kiedy wysiedliśmy, pod domem siedział Harry. Nie spodziew

ałem się go tutaj. Louis już chciał się na niego rzucić.
- Czego chcesz loczku? - Zapytałem.
- Gdzie jest Miley!?
- Jest bezpieczna.
- Zostawiłeś już ją? Spodziewałem się tego. - Zaczął się podnosić.
- Nie, nie zostawiłem jej. Jesteśmy szczęśliwi.
- To może powiesz mi gdzie jest?
- W szpitalu.
- Co ty jej zrobiłeś? - Jeszcze chwila a bym go zabił.
- To nie moja wina, zasłabła.
- Dobra nie ważne, jak wróci niech zadzwoni. - Wcisnął mi kartkę w rękę i odszedł. Wszedłem do domu i usiedliśmy w salonie. Wpatrywałem się w ten jebany numer. Wrzuciłem go do śmietnika i położyłem się spać. Rano obudził mnie telefon, którego nie zdążyłem odebrać. 11 nieodebranych połączeń od Miley. Boże jest już 13.. Szybko się ogarnąłem i wsiadłem w auto już po 5 minutach byłem na miejscu, stała pod szpitalem. Zabrałem od niej torbę i wziąłem ją do auta. W samochodzie zadawałem jej parę pytań, nie odpowiadała.
- Możesz mi powiedzieć co się z tobą dzieje?! - Krzyknąłem.
- Ojciec się mnie pozbył.
- To źle?
- Nie wiem.
- Chcesz jechać coś zjeść czy chcesz jechać po rzeczy?
- Po rzeczy. - Kiwnąłem głową i skręciłem w drogę do jej domu.

** Oczmi Miley **
Czułam się fatalnie, tata mnie zostawił. Z jednej strony cieszyłam się a z drugiej chciało mi się płakać. W końcu samochód stanął. Otworzyłam drzwi i od razu poszłam do starego domu. Otworzyłam drzwi i poczekałam na Zayna, zamknął auto i weszliśmy do środka. Tata siedział na kanapie i oglądał telewizje. Przywitałam się z nim i szliśmy już na górę kiedy tata zawołał Zayna, chciał zostać z nim sam. Poszłam więc na górę i spakowałam większość rzeczy. Po chwili Zayn wszedł do pokoju. Objął mnie od tyłu.
- Co chciał? - Zapytałam nie odwracając się. Było mi z nim dobrze.
- Powiedział że dzieci możemy mieć jak skończymy szkołę. - Zaśmiał się i pocałował mnie.
- Nie śpieszy mi się. - Uśmiechnęłam się i podałam mu 2 torby. Sama wzięłam jedną walizkę. Zeszliśmy na dół. Pożegnaliśmy się z tatą i wsiedliśmy do auta. Rozmawialiśmy o wszystkim. Kiedy zatrzymaliśmy się pod domem wysiadłam i poczekałam na Zayna, otworzył bagażnik i podał mi jedną torbę po czym wziął resztę. Weszliśmy do domu. Wszędzie był syf butelki po piwie i różne rzeczy.
- Nie było mnie 3 godziny! - Krzyknął Zayn wybierając numer w telefonie. Ja stwierdziłam że posprzątam, zaczęłam zbierać śmieci i wrzucać do śmietnika. Kiedy podniosłam worek do góry, pękł. Podbiegł do mnie Zayn i pomógł mi wszystko pakować do następnego worka. Wśród śmieci zobaczyłam karteczkę z numerem. Byłam pewna że to od jakieś laleczki. Kiedy wzięłam ją i rozwinęłam ukazał mi się numer Harrego. Spojrzałam na Zayna.
- Co to kurwa jest?! - Pokazałam mu karteczkę.

Przepraszam że tak długo nie pisałam, nie miałam czasu. Przepraszam jeżeli rozdział nie będzie pojawiał się codziennie ;c xx