** Oczami Miley **
- Niall i co teraz? - Zapytałam przerażona bo wiedziałam że Zayn nie będzie oszczędzał Harrego.
- Nic.
- Jak kurwa nic?! Nie możemy go zostawić!
- Jesteś w ciąży i nie możesz.. - Przerwałam mu.
- I co z tego? To nie choroba.
- Nie rozumiesz że jak tam pojedziemy to oni nas zabiją?!
- On nie, nie zabije nas. Gdyby chciał po prostu by to zrobił ale on chcę się pobawić.
- Nie interesuje mnie to, zostajemy tu.
- Chyba ty bo na pewno nie ja. - Powiedziałam i udałam się w stronę drzwi. Po chwili poczułam uścisk na dłoni.
- Miley!
- Spierdalaj! - Wyswobodziłam się i wybiegłam z budynku. Spojrzałam na zegarek.
- Mam czas. - Powiedziałam i pobiegłam na postój taksówek. Podałam adres Louisa. Byłam roztrzęsiona, nie ważne co się teraz wydarzy nie pozwolę skrzywdzić Harrego. Po paru minutach dojechałam na miejsce. Zapłaciłam facetowi i choć nie było to tyle ile kosztowała podróż puścił mnie. Weszłam do środka i to co zastałam.. Nie do opisania. Harry pobity, nieprzytomny siedzący na krześle, a on siedział na kanapie. Obok niego.. Ten sam przed którym Zayn mnie bronił. Pobiegłam do Harrego jednak na marne gdyż po minucie ktoś mnie odciągnął.
- Puść ją już. - Puścił mnie a wtedy Zayn podszedł i złapał mnie za podbródek.
- Wiesz że nie ładnie uciekać.. - Powiedział głaszcząc mnie po policzku.
- Wypuść Harrego!
- A co za to dostanę? - Włożył rękę pod moją bluzkę i szedł powoli w górę.
- Ja, ja zostanę.
- Dobra dziewczynka. - Chciał mnie pocałować ale odsunęłam się.
- Mogę pożegnać się z Harrym?
- My się już z nim pożegnamy. Idź na górę i przebierz się. - Bez słowa udałam się na górę. Na łóżku leżała mała torebka. Wyjęłam z niej skąpą bieliznę. Cudownie.. - Powiedziałam pod nosem. Udałam się do łazienki i odkręciłam wodę w wannie. Weszłam do środka i zwiększyłam strumień wody, rozległ się strzał.. Przesłyszałam się? Umyłam się i wyszłam z wanny. Założyłam to coś na siebie i usiadłam na łóżku. Krzyk dobiegł z dołu. Nie zastanawiając się zbiegłam na dół i zobaczyłam..
Mam nadzieję że się podoba :) Komentujcie bo dajecie motywacje ;> xx
niedziela, 29 września 2013
piątek, 27 września 2013
Rozdział 26
- Przecież miałem trzymać się od niej z daleka.- Sytuacja się zmieniła.
- No dobra ale masz jakieś wskazówki gdzie może być?
- Na pewno jest z Niallem i raczej są w Londynie. Pewnie kupili jakieś mieszkanie.
- Kto mógł mieć z nimi ostatnio kontakt. ?
-Chyba Harry. - Już byłem pewien że będzie u Harrego lub on będzie wiedział gdzie jest.
- To jedziemy. - Wsieliśmy do auta i pojechaliśmy w stronę domu Hazzy.
** Oczami Harrego **
Siedziałem zapłakany w swoim pokoju. Dlaczego ona musi tak cierpieć? Dlaczego nie mogę jej pomóc? Jestem żałosny, powinienem ją chronić przed tym całym gównem. Moje rozmyślenia przerwał krzyk mojej babci. Zbiegłem na dół i jedyne co zobaczyłem to dwóch drani z pistoletem przy głowie mojej babuni.
- Zbieraj się loczku. - Warknął Zayn. Spojrzałem na babcię i kiwnąłem głową.
- Puść ją i chodź. - Powiedziałem udając się w ich stronę. Popchnęli ją lekko a babcia zaczęła krzyczeć.
- Zamknij się. - Powiedział Liam obracając broń w moją stronę.
- Babciu nie martw się, niedługo wrócę. - Powiedziałem i podszedłem do nich. Wyszliśmy i wsialiśmy do auta.
- Czego chcecie? - Zapytałem.
- Kiedy kontaktowałeś się z Niallem lub z Miley? - warknął Liam.
- Nie wiem gdzie są i co się z nimi dzieje.
- Kłamiesz. - Auto się zatrzymało. Wyciągnęli mnie z auta i przystawili pistolet to głowy.
- Strzelaj, śmiało. - Zaśmiali się.
- Mów gdzie są.
- Głuchy jesteś? Nie wiem. - Szarpali mną.
- Mów.
- Nie powiem wam.
- Nie to nie. - Powiedział Zayn i wyszarpał z mojej kieszeni telefon. Wybrał kogoś numer i przystawił słuchawkę do mnie.
- Pogadaj sobie z nim. - Zacząłem krzyczeć do słuchawki. Kiedy to Liam mnie kopał. Zayn zabrał telefon i zaczął mówić.
- Słuchaj blondi, loczek powiedział gdzie jesteście. Mamy propozycję, przyjedzcie do domu Louisa, inaczej wasz przyjaciel nie pożyję długo, macie czas do północy. - Rozłączył się. Coś twardego uderzyło mnie w głowę i film się urwał.
Postanowiłam dokończyć te opowiadanie i zacząć nowe ;))) Nowe opowiadanie zacznie się 05.10.2013 o ile wyrobie się z prologiem, postaciami tłem itp ;> Mam nadzieje że podoba wam się rozdział (: xx
niedziela, 22 września 2013
Nie wiem od czego zacząć. Jestem zła. Pod ostatnim rozdziałem 2 komentarze, a wiem że ludzie to czytają. Czy tak trudno wyrazić swoją opinie w komentarzu? Zajmie to maksimum 3 minuty a ja zdobędę motywacje do pisania. W tej chwili czuję się jak bym pisała dla siebie, to smutne bo staram się jak tylko mogę a i tak są tylko te 2 komentarze. Dziękuje bardzo tym osobom które wchodzą tu codziennie czekając na kolejny rozdział, dziękuje tym osobom które motywują mnie do pisania. Serio jeśli rozdział ci się nie podoba to napisz to, nie przestanę pisać bo każdy popełnia błędy i uczy się nowych rzeczy. Zostawisz swoją opinie, ja ją przeczytam i nawet jeśli będzie negatywna i tak wezmę ją do serca i postaram się pisać jeszcze lepiej. Do czego zmierzam.. Nie wiem czy będę jeszcze pisać. Nie wiem czy skończę tego imagina, tym bardziej nie wiem co z tym nowym bo wszystko było dobrze a teraz ludzie wchodzą przeczytają i idą. Rozumiem zaczęła się szkoła, mniej czasu itp ale skoro znajdziesz te 5 minut na przeczytanie moich wypocin to jestem pewna że zdążysz napisać komentarz. Nie jestem pewna ale jeśli będę musiała to usunę bloga. To tyle. xx
poniedziałek, 16 września 2013
Rozdział 25

Włącz: http://www.youtube.com/watch?v=My2FRPA3Gf8
Jechałem do szpitala z nadzieją że tam ją znajdę. Kiedy zapytałem o nią odpowiedź babki za szklaną szybą osłabiła mnie.
- Przepraszam co? - Zapytałem.
- Odebrał ją jej narzeczony. Pan Horan o ile się nie mylę.
- Jak pan Horan?!
- Myślę że powinien pan wyjść. - Udałem się w stronę wyjścia. Stałem pod szpitalem i myślałem co dalej. Musiałem sięgnąć po najgorsze, - Liam. Wybrałem jego numer, po 2 sygnale odebrał.
- Czego?
- Może milej?
- Oo hej Zaynuś jak się masz? hahaha nie. Czego chcesz?
- Musisz mi pomóc.
- Ojoj Zayn ma kłopoty? Jak mi przykro.
- Słuchaj gówniarzu, musisz mi pomóc czy chcesz czy nie.
- A co będę z tego miał?
- Zapłacę ci.
- Kurwa ja mam kasę.
- A co chcesz?
- Załatw towar.
- Dobrze.
- Chcę pół kilo.
- Pojebało cię?! - Wkurwił mnie.- No wiesz, takie usługi są kosztowne.
- Dobra.
- Czekaj pod Starbucksem o 18. - Rozłączył się. Spojrzałem na zegarek, 16. Tak szybko jak mogłem pojechałem do domu. Louis miał w domu pannę. A dokładnie to 3.
- Musisz mi pomóc! - Krzyknąłem.
- Jestem zajęty.
- Widzę.
- Czego chcesz?
- Potrzebuje towaru.
- No spoko. Weź sobie. - Wskazał na torbę w rogu. Podszedłem i wyjąłem 4 małe woreczki.
- Tylko tyle?!
- A ile kuźwa chcesz?
- Potrzebuje pół kilo.
- CO?! Po chuj ci tyle?
- To nie dla mnie.
- A dla kogo.
- Dla, dla Liama.
- Tego Liama?!
- Tak, tego.
- Na kiedy? Nie wyrobie się.
- Na 18.
- W półtorej godziny mam pojechać do jebanego farmera który mieszka godzinę stąd? Nie wyrobie się. Nie da rady.- Nie rozumiesz że ja to muszę mieć!
- Daj mu to co masz a resztę jak zrobi co chcesz.
- Nie zgodzi się.
- Zgodzi.
- Obyś miał rację. - Wziąłem torbę na ramię i powoli jechałem na miejsce spotkania. Czekał już na mnie. Na luzie podszedłem do niego, dał mi znak żebym podał mu torbę. Zrobiłem to. Otworzył ją i spojrzał na mnie?
- Ty umiesz liczyć? To nie jest nawet 100 gram.
- Resztę dostaniesz na końcu.
- No dobra, czego chcesz?
- Musisz ich znaleźć.
- Kogo?
- Miley i Nialla.
No to mamy 25 rozdział :3 jeszcze 7 do końca ;)) Mam nadzieje że się podoba. Jeśli to czytasz to zostaw komentarz :)))) x
Subskrybuj:
Posty (Atom)