środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 20

*KRÓTKA WIADOMOŚĆ PRZED CZYTANIEM* OD TEJ PORY ZACZYNA SIĘ OSTATNIA DWUNASTKA ROZDZIAŁÓW DO KOŃCA, ROZDZIAŁY OD TEGO BĘDĄ BRUTALNE, CHAMSKIE I DOŚĆ TRAGICZNE WIĘC CZYTACIE TO NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ :)) X


Wstałam i poszłam na górę, wzięłam prysznic i ubrałam się w piżamę. Zaczęłam szukać żyletki w szafkach. W końcu znalazłam. Zrobiłam małe 4 cięcia, nawet nie bolało. Po chwili zaczęłam robić co raz dłuższe i dłuższe. Moja ręka wyglądała tragicznie. Po chwili do łazienki wparował Zayn. Rzucił się na mnie zabierając mi ostrą żyletkę i pociągnął mnie za ramię, wciągnął mnie do sypialni i położył mnie na łóżku. Po chwili przyniósł jakieś chusteczki i wodę utlenioną. Zaczął mi polewać rany, chociaż bardzo bolało nie dałam po sobie tego poznać, chciałam żeby wiedział że jestem silna. Kiedy przestałam krwawić Malik zaniósł wszystko do łazienki i wrócił. Usiadł koło mnie.

- Dlaczego chcesz się zabić? - Zapytał.
- Skoro ty nie chcesz, ja to zrobię.
- Nie możesz.
- Uwierz, mogę. Mogę robić co chcę a ciebie mam w dupie. - Powiedziałam i spojrzałam mu w oczy. Zagotował się, jego oczy zrobiły się czarne.
- Śmiało uderz mnie, niech ci ulży. - Powiedziałam, wstał i zaczął krążyć po pokoju.
- Jednak trochę szacunku jeszcze do mnie masz? - Powiedziałam chamsko.  Ruszył w moją stronę, pchnął mnie do pozycji leżącej i podwinął koszulę nocną, zdjął bieliznę. Wiedziałam co mnie czeka. Wszedł we mnie. Zamknęłam oczy, nie dawało mi to żadnej przyjemności pod czas gdy on darł się. W pewnym momencie zaczęło mnie strasznie boleć, Malik nie zwalniał.
- Zayn, proszę przestań.
- Sama się o to prosiłaś. - Wbił się jeszcze mocniej. Moje oczy wypełniły się łzami. Ciężko dyszący opadł na mnie.
- Nienawidzę cię. - Powiedziałam. Podniósł się, zapiął spodnie i dał mi w twarz. Wyszedł szybkim krokiem z pokoju. Wiróciłam do łazienki żeby zakończyć moje cierpienie jednak Zayn zabrał wszystkie żyletki.
- Kurwa. - Powiedziałam pod nosem. Była godzina 19, na dolę zaczęłam słyszeć muzykę i bawiących się ludzi. Wiedziałam że zrobili imprezę. Usiadłam na łóżku i włączyłam w telefonie facebooka, pogadałam z paroma znajomymi z starej szkoły. Powiedziałam że wszystko u mnie w porządku. Zanim się obejrzałam a była pierwsza w nocy. Myślałam co mam zrobić. Po paru minutach wszedł jak było widać wstawiony Zayn z jakąś blondyną. Patrzyłam na niego z niedowierzaniem. Zaczęli się rozbierać, siedziałam na łóżku skulona nie mogąc wierzyć własnym oczom. Nagle Zayn popchnął dziewczynę na łóżko, dotknęła mnie głową.
- Wypierdalaj stąd. - Powiedział Zayn chamskim głosem. Wzięłam telefon i wyszłam z sypialni. Poszłam do Nialla. Chłopak nie był na imprezie, leżał w łóżku z laptopem. Weszłam i położyłam się koło niego. Patrzył na mnie z wielkimi oczami.
- Co ty robisz? - Zapytał blondyn.
- Nie będę spała z tym skurwielem i dziwką.
- Myślałem że to ty tak krzyczysz. - Powiedział.
- Nie. Pamiętasz co chciałeś dzisiaj zrobić? - Posłałam mu uśmiech.
- Nie, a co?
- Chciałeś mnie rżnąć.. - Wyszeptałam mu do ucha.
- Ale.. - Przerwałam mu.
- Ciii. - Zdjęłam z niego laptopa i usiadłam na nim okrakiem. Zaczęłam go rozbierać.
- Ale jak Zayn się dowie.
- To mnie zabiję, a tego chce. - Całowałam i rozbierałam go jednocześnie. Odwzajemniał każdy pocałunek. Po paru minutach gry wstępnej blondyn wstał i rozebrał się. Rzucił się na mnie i zerwał ze mnie koszulę.
- Niall, gumka.. - Powiedziałam niezręcznie.
- Nie umiem bzykać z tym czymś. - Zaśmiał się i delikatnie wszedł we mnie. Nie robił tego jak Zayn, robił to tak jak chciałby zadowolić bardziej mnie niż siebie. Po pewnym czasie skończyliśmy. Leżelismy koło siebie.
- I jak? - Zapytał.
- Robisz to lepiej od tego gnoja. - Chłopak pocałował mnie.
- To miłe. - Uśmiechnęłam się.
- Niall, dlaczego ty to robisz?
- Znaczy się co?
- Czemu chcesz być taki jak oni? Nie jesteś taki. Wiem to. - Blondyn złapał mnie za rękę.
- Bo Louis to mój kuzyn, zostałem zaadoptowany przez jego rodziców kiedy moi zginęli w wypadku..
- Tylko dlatego?! Niall przecież ty..
- Jestem taki jak oni, ale nie dla kobiet..
- Dziękuje ci za wszystko. Jesteś cudowny i zasługujesz na lepsze życie niż z nimi. Powiedziałm podnosząc się.
- Proszę zostań. - Delikatnie złapał mnie za rękę.
- Dobrze. - Położyłam się pod kołdrą i przytuliłam do blondyna. Szybko zasnęłam. Rano obudziłam się przy blondynie. Nie spał już.
- Długo nie śpisz? - Powiedziałam i delikatnie go pocałowałam.
- Chwilę. - Uśmiechnął się i wstał.
- To dobrze. - Powiedziałam i usiadłam, przeczesałam ręką włosy. Z dołu dobiegłby krzyki. Dokładnie wsłuchałam się w rozmowę.
- Gdzie jest ta suka?! - Zayn.
- Co jej wczoraj zrobiłeś? - Powiedział Louis.
- Nie wiem nie pamiętam, dużo piłem.
- To ja ci nie pomogę, trzeba było nie pieprzyć się z tą siostrą Liama.
- Co?! Co ja zrobiłem?! Z Liama siostrą? Kurwa. - Niall lekką mną potrząsnął
- Idź, musisz tam iść.
- Co mam powiedzieć?
- Nie wiem, że spałaś w wannie? - Zastanowiłam się i wstałam. Zeszłam na dół.
- Masz swoją znajdę.- Powiedział Louis i przełączył na kolejny program.
- Gdzie ty suko byłaś? - Podszedł do mnie i ścisnął mnie za rękę.
- Gdzie ja byłam? Ja byłam w sypialni kiedy to ty bzykałeś swoją dziwkę! - Krzyknęłam mu prosto w twarz.
- Byłem w sypialni cały czas i ciebie nie było więc nie kłam. - Zaśmiał się i ścisnął rękę z bliznami po cięciach.
- Kto powiedział że w twojej? - Złapał mnie za obydwie ręce i przycisnął do ściany.
- Gadaj dziwko z kim spałaś. - Docisnął mnie jeszcze bardziej co sprawiło mi ogromny ból.
- Nie twój biznes. - Nadal mnie trzymając kopnął mnie kolanem w brzuch.
- Dawaj, śmiało. Lej mnie. Zabij mnie. Wiem że tego chcesz! - Puścił mnie i szedł w stronę drzwi.
- Tak idź na te swoje dziwki, może dadzą ci rabat na stałego klienta! - W sekundzie odwrócił się i szedł wściekły w moją stronę.
- Przegięłaś kurwa, przegięłaś.



Mam nadzieje że podoba się wam ;)) Pisałam go 3 godziny żeby był perfekcyjny :)) Czytasz - Skomentuj <3 xx

Rozdział 19

Wysiadłam z autobusu, wsiadłam do drugiego.
Pojechałam do domu.
- Zapomniałam kluczy, szlak. - Powiedziałam pod nosem. Pukałam i dzwoniłam do drzwi. Nikt mi nie otworzył. Usiadłam na schodku i czekałam na to co ma się stać. Po godzinie przyjechała Camille. Uśmiechnęła się na mój widok.
- Dziecko kochane co ty tu robisz? - Powiedziała wkładając klucz w zamek.
- Przyszłam was odwiedzić ale zapomniałam kluczy i nikogo nie było.. - Uśmiechnęła się i weszła do domu. Weszłam za nią, zamknęłam drzwi i zdjęłam buty. Poszłam do kuchni gdzie siedziała Camille, patrzyłam się jak wykłada zakupy.
- Pomogę ci. - Podeszłam do niej i zaczęłam rozpakowywać zakupy. Kiedy skończyłam usiadłam przy stolę i napiłam się herbaty wcześniej już przygotowanej przez Camille, dosiadła się.
- Który to miesiąc? - Zapytałam uśmiechając się.
- Ósmy.
- Już niedługo. Zaśmiała się.
- Tak. Lubisz dzieci? - Zapytała.
- Nawet.
- Planujesz dziecko z Zaynem? - Spodziewałam się że zapyta o to.
- Nie, nie z Zaynem.. - Zrobiło mi się głupio.
- Nie jesteście już razem?
- Nie wiem. - Powiedziałam, łzy napłynęły mi do oczu.
- Skarbie chcesz porozmawiać? Mi możesz powiedzieć. - Pogłaskała mnie po policzku.
- Nie, to nie ważne. - Uśmiechnęłam się i poszłam do swojego starego pokoju. Był już pomalowany dla dziecka. Wyglądał cudownie. Domyśliłam się po kolorach że będzie to dziewczynka. Usłyszałam pukanie do drzwi. Zeszłam na dół, Camille podchodziła do drzwi. Otworzyła je i coś powiedziała, zawołała mnie, uśmiechnęła się kiedy zobaczyła że już idę. Podeszłam do drzwi i zobaczyłam w nich Nialla.
- Coś się stało?
- Zabieraj wszystkie rzeczy.
- Co?
- Idź po rzeczy jedziemy do domu.
- Ciebie chyba popierdoliło, nigdzie nie jadę.
- Jedziesz.
- Nie jadę do tego psychopaty.
- Nic nie rozumiesz.
- To mnie oświeć.
- Nie jedziesz do Zayna. Jedziesz do mojego rodzinnego domu.
- Po co? - Nie ogarniałam całej sytuacji.
- Bo Zayn cię tu znajdzie i zabiję.
- Zawieź mnie do Harrego.
- Dobrze, czekam w aucie. - Weszłam do środka, wzięłam telefon i parę rzeczy które wcześniej zostały w moim starym domu. Pożegnałam się z Camille i wyszłam kiedy wsiadłam do auta Niall zablokował drzwi.
- Co ty robisz? - Zaczęłam się go bać. Nie odpowiedział mi. Ruszył z piskiem opon. Ominęliśmy dom Harrego.
- Ale do.. - Nie dokończyłam, złapał mnie za udo i je ścisnął. Już się nie odzywałam, patrzyłam w boczną szybę. Po 10 minutach samochód zatrzymał się pod domem Zayna, drzwi się odblokowały. Rozpięłam pas i wysiadając rzuciłam przez ramię
- Jesteś chujem. - Niall już chciał mnie gonić, powstrzymał się kiedy zobaczył że idę w stronę drzwi. Złapałam za klamkę, otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Usiadłam na kanapie. Po chwili do domu wszedł Niall.
- Mogłabyś być milsza.
- Jak będę chciała.
- Zaraz cię zerżnę.
- Mam to w duupie. - Poszedł oburzony na górę. Po paru minutach do domu wszedł Zayn z 3 dziewczynami przy nim. Były w skąpej bieliźnie, przytulali się. Dalej siedząc patrzyłam w ścianę. Kiedy Zayn wszedł do salonu zmierzył mnie wzrokiem i podszedł do komody. Wyjął z niej trzy kolorowe koperty, dał każdej z nich po jednej. Dziewczyny wyszły a Zayn poszedł do kuchni. Wrócił i stanął na przeciwko mnie.
- Co ty sobie myślałaś? Co?! Że ja cię tak po prosu puszczę?
- Szczerze? Jesteś skurwysynem Zayn, traktujesz dziewczyny jak psy. Nie interesuje mnie co ze mną zrobisz, możesz mnie wydymać na śmierć, zbić, zastrzelić. Mam to w dupie, przez ciebie straciłam sens życia, po prostu skończ moje męki. Obiecywałeś że będzie cudownie nam razem. Ale teraz już wiem że obiecywałeś to każdej. - Jedna łza spłynęła po moim policzku.
- Miley.. - Przerwałam mu.
- Skończ moje bóle teraz, jeżeli nie chcesz ja to zrobię.

Mam nadzieje że się podoba :)) Czytasz - Skomentuj <3 xx

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 18

Włącz: http://www.youtube.com/watch?v=snNETBI2ILo

- Nieważne. - Wyrwał mi kartkę.
- Ważne, chodzi o Styles'a prawda?
- Nawet jeśli, nie powinno cię to interesować. - Wkurwił mnie.
- Nie chcesz mówić to nie, sama się go zapytam. - Wstałam i poszłam na górę. Weszłam do łazienki, nalałam gorącej wody i weszłam do wanny. Podczas kąpieli zastanawiałam się co Harry chciał. O co mogło chodzić? Wykąpałam się i wyszłam z łazienki owinięta w ręczniku. Poszłam do garderoby wybrałam luźne ciuchy po domu. Ubrałam się i usiadłam na łóżku, wybrałam numer. Jedyne co usłyszałam to ''Ten numer nie istnieje'' Dlatego Harry dał mu numer. Zbiegłam wściekła na dół, Malik siedział na sofie i coś oglądał. Stanęłam na przeciwko jego tym samym zasłaniając mu telewizor.
- Przesuń się. - Warknął.
- Nie, daj mi numer do Harrego.
- Nie dam ci.
- Bo?
- Bo jesteś moja i tylko moja a on chce cię wykorzystać.
- Raczej na odwrót. - Powiedziałam pod nosem z nadzieją że nie usłyszy. Myliłam się. Ruszył w moją stronę, szarpnął mnie za ramię i posadził na kanapie.
- Co powiedziałaś?! - Jego oczy znów zrobiły się czarne. Byłam pewna że nie uderzy mnie.
- Dobrze wiesz co powiedziałam. - Zaśmiał się i uderzył mnie. Zrobił to. Cios trafił w brzuch. Tak strasznie bolało. Opuściłam głowę w dół i patrzyłam w podłogę. Nie mogłam opanować łez. Malik krążył bez celu po pokoju. Walnął w ścianę po czym usiadł koło mnie.
- Boli? - Kiwnęłam głową na tak.
- Przepraszam Miley. Nie powinienem.
- Daj mi po prostu ten numer. - Powiedziałam cicho.
- Nie.
- To nie. - Ledwo co wstałam, udałam się w stronę drzwi. Jednak po chwili pożałowałam tego co zrobiłam. Szarpnął mnie za kucyka, tak mocno że upadłam na ziemię. Wiłam się z bólu. Brzuch bolał co raz mocniej. Podniosłam lekko wzrok do góry. Śmiał się.
- Zayn proszę. Pozwól mi iść do domu.. - Wyszeptałam.
- Nie pamiętasz co twój tatuś powiedział? Od teraz mieszkasz u mnie i należysz do mnie. - Ponownie się zaśmiał.
- Wypuść mnie proszę.
- Lepiej żeby nikt z twojej pierdolonej rodzinki się o tym nie dowiedział. - Ledwo co wstałam. Poszłam na górę po telefon, pieniądze i opuściłam dom. Poszłam na przystanek i wsiadłam w autobus. W autobusie wszyscy się na mnie patrzyli. Zobaczyłam odbicie w szybie, wyglądałam okropnie. Jak jakaś dziwka. W telefonie przeglądałam nasze zdjęcia. Rozpłakałam się gdy zobaczyłam to.
Tyle wspomnień z takim złym człowiekiem. Nie wiedziałam co robić, tysiąc myśli krążyło po mojej głowie i jedna wydawała się być najlepsza - zabić się.


Od teraz rozdziały będę dodawać co 2-3 dni :)) Czytasz? - Skomentuj <3 xx

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 17


- Cieszę się. - Powiedział Louis. Pożegnałem się z ukochaną i wyszedłem z Louisem z tego okropnego miejsca, tyle chorych dzieci, tyle chorych ludzi. To okropne. Kiedy wysiedliśmy, pod domem siedział Harry. Nie spodziew

ałem się go tutaj. Louis już chciał się na niego rzucić.
- Czego chcesz loczku? - Zapytałem.
- Gdzie jest Miley!?
- Jest bezpieczna.
- Zostawiłeś już ją? Spodziewałem się tego. - Zaczął się podnosić.
- Nie, nie zostawiłem jej. Jesteśmy szczęśliwi.
- To może powiesz mi gdzie jest?
- W szpitalu.
- Co ty jej zrobiłeś? - Jeszcze chwila a bym go zabił.
- To nie moja wina, zasłabła.
- Dobra nie ważne, jak wróci niech zadzwoni. - Wcisnął mi kartkę w rękę i odszedł. Wszedłem do domu i usiedliśmy w salonie. Wpatrywałem się w ten jebany numer. Wrzuciłem go do śmietnika i położyłem się spać. Rano obudził mnie telefon, którego nie zdążyłem odebrać. 11 nieodebranych połączeń od Miley. Boże jest już 13.. Szybko się ogarnąłem i wsiadłem w auto już po 5 minutach byłem na miejscu, stała pod szpitalem. Zabrałem od niej torbę i wziąłem ją do auta. W samochodzie zadawałem jej parę pytań, nie odpowiadała.
- Możesz mi powiedzieć co się z tobą dzieje?! - Krzyknąłem.
- Ojciec się mnie pozbył.
- To źle?
- Nie wiem.
- Chcesz jechać coś zjeść czy chcesz jechać po rzeczy?
- Po rzeczy. - Kiwnąłem głową i skręciłem w drogę do jej domu.

** Oczmi Miley **
Czułam się fatalnie, tata mnie zostawił. Z jednej strony cieszyłam się a z drugiej chciało mi się płakać. W końcu samochód stanął. Otworzyłam drzwi i od razu poszłam do starego domu. Otworzyłam drzwi i poczekałam na Zayna, zamknął auto i weszliśmy do środka. Tata siedział na kanapie i oglądał telewizje. Przywitałam się z nim i szliśmy już na górę kiedy tata zawołał Zayna, chciał zostać z nim sam. Poszłam więc na górę i spakowałam większość rzeczy. Po chwili Zayn wszedł do pokoju. Objął mnie od tyłu.
- Co chciał? - Zapytałam nie odwracając się. Było mi z nim dobrze.
- Powiedział że dzieci możemy mieć jak skończymy szkołę. - Zaśmiał się i pocałował mnie.
- Nie śpieszy mi się. - Uśmiechnęłam się i podałam mu 2 torby. Sama wzięłam jedną walizkę. Zeszliśmy na dół. Pożegnaliśmy się z tatą i wsiedliśmy do auta. Rozmawialiśmy o wszystkim. Kiedy zatrzymaliśmy się pod domem wysiadłam i poczekałam na Zayna, otworzył bagażnik i podał mi jedną torbę po czym wziął resztę. Weszliśmy do domu. Wszędzie był syf butelki po piwie i różne rzeczy.
- Nie było mnie 3 godziny! - Krzyknął Zayn wybierając numer w telefonie. Ja stwierdziłam że posprzątam, zaczęłam zbierać śmieci i wrzucać do śmietnika. Kiedy podniosłam worek do góry, pękł. Podbiegł do mnie Zayn i pomógł mi wszystko pakować do następnego worka. Wśród śmieci zobaczyłam karteczkę z numerem. Byłam pewna że to od jakieś laleczki. Kiedy wzięłam ją i rozwinęłam ukazał mi się numer Harrego. Spojrzałam na Zayna.
- Co to kurwa jest?! - Pokazałam mu karteczkę.

Przepraszam że tak długo nie pisałam, nie miałam czasu. Przepraszam jeżeli rozdział nie będzie pojawiał się codziennie ;c xx

środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 16

** Oczami Nialla **
Od dawna o tym marzyłem, Miley jest śliczna. Nie interesowało mnie to że chodzi z Zaynem, ze mną byłoby jej lepiej. Kiedy dobierałem się do jej stanika po prostu wstała z łóżka i stanęła przy drzwiach.
- Kurwa nie! Tak nie będzie! - Wziąłem ją na ręce i rzuciłem na łóżko. Nie miałem w planach gwałtu ale nic innego mi nie pozostawało.
- Jak się Zayn dowie to.. - Przerwałem jej.
- Zayn się nie dowie. - Uderzała o mój tors, pojedyncze łzy spływały po jej policzkach. Ja nie mogę. Nie mogę jej tego zrobić, zszedłem z niej. Złapała ubrania i wybiegła z mojej sypialni. Co ja zrobiłem?

** Oczami Miley **
Czemu? Czemu ja? Wszyscy chcą mnie tylko w łóżku, jestem jakąś dziwką czy co? Zaczęłam się ubierać, poszłam do łazienki i zmywałam makijaż kiedy w odbiciu lustra zobaczyłam stojącego Nialla.
- Czego ty jeszcze chcesz? - Warknęłam na niego.
- Przepraszam, nie powinienem. - Powiedział ze spuszczoną głową.
- No, nie powinieneś. - Podeszłam do niego.
- Powiesz Zaynowi prawda? - Spojrzał znowu w moje oczy.
- Nie, nie powiem mu. Do niczego nie doszło. - Wyszłam z łazienki i usiadłam na łóżku.
- Ja nie wiem jak mam ci podziękować. - Uśmiechnął się i mnie przytulił.
- Nie musisz. - Uśmiechnęłam się i wstałam, zeszłam na dół. Na dolę siedzieli już Lou, Zayn, Demi i 2 innych chłopaków. Nie było wolnego miejsca więc ustałam przy ścianie. Wszyscy rozmawiali jednak nie mogłam wsłuchać się w rozmowę. Zakręciło mi się w głowie słyszałam jak upadam, nic nie pamiętam.

** Oczami Zayna**
Upadła na ziemię. Boże kiedy ona w ogóle tu przyszła?! Zerwałem się z Louisem i zapakowaliśmy ją do auta, pojechaliśmy do szpitala, przyjęli ją od razu. Nie chcieli mnie w puścić więc zadzwoniłem po jej tatę. Przyjechał po 5 minutach, pozwolił lekarzowi mnie wpuścić. Usiedliśmy przy niej miała podłączone tysiąc kabelków, wyglądała tak niewinnie. Zacząłem rozmawiać z jej tatą.
- No Zayn, jak myślisz co jej jest? - Spojrzał na mnie ze spojrzeniem mordercy.
- Nie mam pojęcia. Lekarz nic nie mówił.  - Uśmiechnąłem się, on jednak się nie śmiał.
- Co zrobisz jak będzie w ciąży? Co? Myślałeś w ogóle o tym? - Przez chwilę się zastanawiałem, chcę mieć dzieci? Może nie. Za ramiona złapał mnie jej tata i potrząsnął mną.
- Jeżeli nie jesteś gotowy na ciążę to lepiej żebyś wycofał się teraz niż jak będzie w ciąży. - Nie wiedziałem co mam odpowiedzieć.
- Nie zostawię jej, nawet jak będzie w ciąży.
- Muszę poznać twoich rodziców. - Powiedział.
- Ale, ja nie mam rodziców. Mieszkam z 2 kolegami.
- Chcesz mieć swój dom?
- Dobrze mi tam.
- Chciałem kupić wam dom.
- A to Miley nie może się do mnie wprowadzić? - Spojrzał na nią a potem na mnie. Miley otworzyła oczy. On tego nie widział.
- Niech zamieszka u ciebie. - Uśmiechnąłem się. Miley również się uśmiechnęła, jej tata odwrócił się w jej stronę i przywitał się z nią.
- Dziękuje panu. - Podałem mu rękę.
- Jaki pan, teraz albo mów mi tato albo Harvey. - Zaśmiał się.
- Dobrze tato. - Miley również się śmiała, po chwili t
ata nas opuścił, wszedł Lou a zanim doktor.
- Panie doktorze co z nią? - Uśmiechnął się.
- Tylko zasłabła, musi jeść więcej witamin, Jutro będzie mogła wyjść.
- Dziękuje panu. - Posłał nam uśmiech i wyszedł. Louis patrzył się na mnie.
- I co teraz? - Zapytał.
- Miley z nami zamieszka. - Uśmiechnął się.

Czytasz? - Skomentuj. Wasze komentarze dają mi największą motywacje ;)) x

wtorek, 6 sierpnia 2013

Rozdział 15

- Zayn ja, ja jestem gotowa. - Chciałam to zrobić z nim, z chłopakiem którego kocham.
- Tutaj? - Zaśmiał się.
- Jak chcesz.. - Nie byłam pewna co mam robić.
- Zróbmy to tutaj. - Uśmiechnął się szeroko. Po chwili wstał i zaczął się rozbierać. Przechylił mnie tak że leżałam. Wbił się w moje usta a drugą ręką zaczął mnie rozbierać. Podobało mi się. Był taki delikatny.
- Chcesz wziąć go do.. - Pokiwałam przecząco głową, nie byłam gotowa. Rozszerzył delikatnie moje nogi i zniknął między udami. Zaczęłam cicho pojękiwać. Kiedy skończył wyjął z kieszeni prezerwatywę i sprawnie rozerwał opakowanie, założył ją i jeszcze bardziej rozszerzył moje nogi. Całował mnie po szyi, pewnie tylko po to żeby oderwać moją uwagę, wszedł we mnie. Poczułam go tam, zaczął się poruszać, jęczałam głośno nasze głosy łączyły się w jedność. W końcu poczułam coś innego parę sekund rozkoszy. Opadł na mnie. Byłam bardzo zmęczona ale i spełniona. Zszedł ze mnie, zdjął prezerwatywę i zaczął się ubierać. Zrobiłam to samo, usiedliśmy.
- Podobało ci się? - Spojrzał na mnie.
- Tak, jesteś cudowny. - Uśmiechnęłam się i pocałowałam go.
- No, mam nadzieje że to powtórzymy. - Zaśmiał się i odwzajemnił pocałunek.
- Oczywiście Zayn. - Wstał i podał mi rękę. Wstaliśmy. Szliśmy powoli do auta.
- Zayn, po co kazałeś wziąć mi kostium? - Spojrzał na mnie.
- Bo będziemy się niedługo kąpać. - Zaśmiałam się. Objął mnie ramieniem. Doszliśmy do auta. Wsiedliśmy i Malik odpalił je. Spojrzałam na telefon była już 18. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Dojechaliśmy pod jego dom, weszliśmy do środka. Demi siedziała w kuchni i przygotowywała jedzenie.
- Hej, dobrze że jesteście. - Powiedziała i uśmiechnęła się.
- Co robisz? - Zapytałam.
- Louis stwierdził że dzisiaj musimy coś uczcić. -Nie miałam pojęcia o co chodzi.
- Ale co? - Zapytał Zayn.
- Nie wiem sam z nim pogadaj.
- A gdzie on jest?
- U siebie. - Zayn ruszył na górę po schodach, ja podeszłam do Demi.
- Pomóc ci? - Zaśmiała się.
- Tak jak możesz, pokrój pomidora. Uśmiechnęłam się i zabrałam się za krojenie.  Kiedy skończyłyśmy Demi się pożegnała i opuściła dom, po paru minutach wrócił Zayn, Lou i Niall. Zayn pożegnał się i wyszedł razem z Louisem, Niall został w salonie i oglądał telewizje. Siedziałam w tym czasie w kuchni i jadłam kanapki. Przyłapałam parę razy jak blondyn na mnie spogląda.
- Miley? Zrobisz mi kanapeczki? - Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- Okej, a z czym?
- Z serem. - Szeroko się uśmiechnął. Zrobiłam kanapki i postawiłam na stoliku przed nim.  Usiadłam przy nim i patrzyłam w telewizor. Kiedy zjadł opadł na kanapę.
- Dziękuje, pyszne były. - Poklepał się po brzuchu.
- Jak każde. - Uśmiechnęłam się.
- Nie, ty robisz wyjątkowe. - Spojrzał mi w oczy, mogłabym w nich utonąć.
- Nie prawda. - Nie przerywał kontaktu wzrokowego.
- Ogólnie wszystko co robisz jest wyjątkowe. - Delikatnie chwycił mój podbródek i musnął moje usta.
- Co my robimy? - Odsunęłam się od niego.
- To co chcemy. - Wziął mnie na ręce, zaniósł mnie do siebie, położył mnie na łóżku i zaczął mnie całować, nie mogłam go powstrzymać.

Jak myślicie, czy Miley zdradzi Zayna ? :3 Czytasz? - Skomentuj, komentarze dają mi motywacje do pisania ;)) x 

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 14

- Ja, ja sypiałem z jego dziewczyną.
- Zajebiście. - Wstałam i schodziłam na dół.
- O co ci chodzi? To było dawno. - Zatrzymał mnie na schodach.
- O co mi chodzi?! Ile miałeś dziewczyn przede mną Zayn.
- No..
- Ile?!
- Nie wiem z 20? Może trochę więcej.
- Jesteś idiotą. - Zbiegłam na dół.
- To chyba normalne. - Zbegł za mną i złapał mnie za rękę.
- Normalne? Jak to może być normalne?! - Nie rozumiałam jego toku myślenia.
- Sama zapewne miałaś już z 10 chłopaków, nie oskarżaj mnie.
- Nie Zayn. Nie. Jesteś moim pierwszym. Pierwszym który mnie dotykał, pierwszym u którego spałam, pierwszym który zaprosił mnie gdzieś. - Powiedziałam to. Poszłam usiąść na sofie. Lou czytał gazetę, kątem oka zerkał na mnie.
- Przepraszam ja nie wiedziałem. - Podszedł i usiadł koło mnie.
- Myślisz że przepraszam załatwi wszystko?
- Zabiorę cię na zakupy. - Uśmiechnął się a ja nic nie rozumiałam.
- Nie możesz kupować mi ciuchów na pocieszenie.
- To co ja mam robić? - Spojrzał się na Louisa a potem znowu na mnie.
- Może po prostu spędzisz z nią trochę czasu? - Powiedział Lou przewracając kolejną stronę.
- Nie ciebie się pytałem. - Warknął na niego Zayn.
- Bardzo chętnie. - Zaśmiałam się do Louisa.
- No dobrze. To pożycz od Demi jakieś rzeczy i jedziemy.
- Będę za 10 minut. - Pobiegłam na górę. Do pokoju Demi, zapukałam.
- Chwileczkę! - Krzyknęła.
- To ja. - Szybko otworzyła, pokój miała zamknięty na zamek. Weszłam do środka i nie mogłam uwierzyć kto stał w oknie.
- Co ty odpierdalasz?! Przecież Zayn jest na dole! - W oknie stał Nick.
- Wiem, ale wychodzicie. - Uśmiechnęła się.
- Racja, ale nie ryzykuj już.
- Wiem, wiem.
- Pożyczysz mi jakieś ciuchy? - Spojrzałam w stronę szafy.
 - Bierz co chcesz. - Uśmiechnęłam się, weszłam do środka i wzięłam bardzo ładny komplet. http://m.ocdn.eu/_m/7ead83e1a9743533bb795b8b9bb60e05,62,37.jpg Podziękowałam Demi i zeszłam na dół, na mój widok Zayn się uśmiechnął. Pożegnał się z Louisem i wyszliśmy. Szedł już w stronę auta gdy go zatrzymałam.
- Nie jedziemy.
- Ty chyba zwariowałaś.
- Nie, cały czas tym jeździmy. Czas wyprostować nogi.
- Jeszcze będą cie dzisiaj boleć nogi, wsiadaj. - Zrobiłam co mi kazał. Jechaliśmy w ciszy. Po chwili zatrzymał się pod moim domem.
- Idź, powiedz tacie że zostajesz u mnie i weź rzeczy plus strój kąpielowy co ci kupiłem. - Wyszłam bez słowa. Otworzyłam drzwi. Tata siedział w salonie z jakąś kobietą w ciąży.
- Oo Miley w końcu jesteś! To jest Camille, będzie z nami mieszkać. - Najpierw ten idiota a teraz jakaś babka? co to hotel?!  Byłam zła.
- Miley. - Podałam jej rękę.
- Camille. - Uśmiechnęła się.
- Więc, Camille jest w ciąży.
- Widzę.
- Będziesz miała siostrzyczkę.
- Aha, fajnie. - Nie zbyt mnie to interesowało.
- Cieszysz się?
- Skaczę z radości. Tato ja to końca tygodnia zostaje u Zayna.
- Zaraz, zaraz. Chodzisz z nim?
- Tak..
- Bardzo się ciesze. Wygląda na fajnego.
- Tak jasne, idę się spakować. - Poszłam na górę i wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy. Zeszłam na dół, pożegnałam się z nimi i poszłam do Zayna. Wsiadłam do auta, zmierzył mnie wzrokiem.
- Co tak długo?
- Tata ma dziewczynę która jest w ciąży i musiał mi ją przedstawić..
- Aha.
Znowu jechaliśmy w ciszy, w końcu dojechaliśmy na jakąś łąkę. Było tam pięknie i pusto.
- Podoba ci się? - Zapytał łapiąc mnie za rękę.
- Oczywiście. - Odpowiedziałam.
- Przebież się w kostium.
- Ale jak? Tu przecież..
- Nie ma tu nikogo oprócz nas, a mnie się nie wstydzisz prawda? - Uśmiechnął się. Wstałam i się przebrałam. Położyłam się koło Malika. Patrzyliśmy sobie w oczy, przerwałam tę cisze.
- Zayn ja, ja jestem gotowa. - Chciałam to zrobić z nim,  z chłopakiem którego kocham.


Przepraszam że nie dodawałam ale musiałam przemyśleć co zrobić dalej, niedługo Niall wkroczy do akcji. :) 7 komentarzy i następny xx

piątek, 2 sierpnia 2013

Rozdział 13

Ruszyłem w jego stronę, rzuciłem go na ziemię. Niall zabrał Miley.
** Oczami Miley **
Płakałam. Niall niósł mnie, wszyscy obecni patrzyli się na nas. Słyszałam jak nas obgadują. Zaniósł mnie do sypialni Zayna, położył mnie na łóżku i usiadł na krawędzi.
- Zrobił to? - Zapytał.
- Nie, nie doszło do tego. - Uśmiechnęłam się.
- To dobrze. - Posłał mi ciepły uśmiech.
- Niall, co Zayn mu zrobił.
- Nie wiem czy mogę ci powiedzieć.
- Proszę.
- Porozmawiaj z Zaynem.
- On mi nie powie. Nigdy nic mi nie powie.
- Już taki jest, nic nie poradzisz.
- Powiedz mi że on mnie nie wykorzysta. - Powiedziałam z nadzieją że odpowie nie.
- Nie wiem, czasem po prostu bzyka panienki a czasem naprawdę się zakochuje.
Nie odpowiedziałam, uśmiechnęłam się. Do sypialni wleciał Zayn.
- Skarbie nic ci nie jest?! - Usiadł koło mnie.
- Nie, nie doszło do niczego. - Pogłaskał mnie po policzku.
- Zabiłbym chuja.
- Co mu zrobiłeś? - Zaniepokoiłam się.
- Dostał w mordę a co?
- Nie, nic. - Poczułam się bezpieczna. Niall opuścił sypialnie. Zayn położył się przy mnie i przytulił mnie.
- Dziękuje ci, gdybyś nie przybiegł to.. - Chciało mi się płakać.
- Już dobrze. - Złożył delikatny pocałunek na moim czole.
- Kocham cię.- Uśmiechnął się.
- Też cię kocham.
- Idź się baw, ja tu zostanę.
- Nie zostawię cię.
- To twoja impreza, musisz tam być.
- Dobrze, Jak coś to dzwoń. - Wyszedł. Zasnęłam. Rano obudziłam się w jego ramionach. Delikatnie wstałam i poszłam do łazienki pod prysznic, założyłam długą koszulkę Zayna.
Zeszłam na dół. Na dolę siedział Louis z Demi.
Rozmawiali.
- Heej. - Uśmiechnęłam się.
- Cześć - Odpowiedzieli równocześnie. - Poszłam do kuchni, kiedy nalewałam sonie soku podsłuchałam ich rozmowę.
- Nick tak? Nie ma sprawy nie powiem mu.
- Dzięki Lou.
Poszłam do nich i usiadłam na przeciwko.
- Demi mogę pożyczyć jakieś ciuchy? - Uśmiechnęła się.
- Oczywiście, przy okazji oddam ci twoje.
- Okej. Ale to potem. Idę do Zayna.
- Dobrze. - Poszłam na górę, Malik mył zęby. Usiadłam na łóżku. Kiedy wrócił usiadł koło mnie.
- Jak się czujesz? - Zapytał.
- Dobrze. - Uśmiechnął się.
- Zayn powiedz mi co zrobiłeś Liamowi. - Jego uśmiech znikł.
- To nie ważne.
- Nie, Zayn to jest ważne.
- Ja, ja sypiałem z jego dziewczyną.

Przepraszam że tak późno ale wcześniej nie miałam czasu :c Czytasz? = Zostaw komentarz ;) xx
7 komentarzy i następny ;3 x

Co do zmian.

Jak widzicie wygląd się zmienił. Wszystko się zmieniło. Wiem, wygląda to okropnie. Niestety ten wygląd zostanie do póki nie znajdę kogoś kto będzie mógł zrobić tło. Jeżeli potraficie robić tła na zamówienie lub znacie kogoś kto potrafi bardzo proszę żebyście skontaktowali się ze mną. Emailem, twitterem lub w komentarzu. Szukałam jakiejś stronki która się tym zajmuję ale nic nie znalazłam.. :c Bardzo was przepraszam :// xx 

czwartek, 1 sierpnia 2013

Rozdział 12

- Ale czemu miałby to zrobić? - Pogubiłam się.
- Miley ty nie wiesz że.. - Rozpłakała się.
- Chodź usiądź. - Poklepałam miejsce obok siebie. Usiadła.
- Bo on mi zabronił sypiać z chłopakami. - Płakała w poduszkę.
- To z dziewczynami masz spać?! - Nie rozumiałam nic.
- Bo on raz zapłacił za usunięcie ciąży.
- Kogo ciąży?!
- Mojej.
- Ile miałaś lat? - Byłam w szoku.
- 16... - Płakała coraz bardziej.
- No okej, nie powiem mu.
- Dziękuje ci. - Przytuliłam ją.
- A teraz idź się ogarnij i musisz gdzieś iść bo za godzinę przyjeżdża Zayn.
- Pójdę do domu. - Uśmiechnęła się. Poszła do mojej garderoby.
- Dzięki. - Rzucił przez ramię Nick.
- Chodź tu. - Usiadł koło mnie.
- Co chcesz?
- Tylko nie zrób jej dziecka.
- Nie jestem głupi.
- No nie wiem. - Zaśmiałam się
- Bardzo śmieszne. - Wyszedł do siebie. Demi wróciła już umalowana i przebrana, wyglądała bardzo ładnie.
- Jesteś pewna że mogę pożyczyć? - Zapytała.
- Oczywiście. - Uśmiechnęłam się.
- Jeszcze raz dziękuje. - Pocałowała mnie w policzek po czym pożegnała się z Nickiem i wyszła.
- And all your little things.. - Nuciłam sobie pod nosem wybierając ubranie na dzisiejszy wieczór, wybrałam to co Zayn kiedyś mi przyniósł. Do tego dobrałam wysokie czarne szpilki. Nie lubiłam się tek ubierać, ale chciałam zadowolić Zayna. Kiedy byłam już gotowa weszłam na facebooka. Dużo ludzi pisało o imprezie, która odbędzie się u Zayna w domu. Zastanawiało mnie czy Demi wie o imprezie. Dostałam wiadomość od nieznanego numeru. '' Hej śliczna, spotkamy się dzisiaj'' Zastanawiało mnie od kogo to. Na pewno nie od Zayna. Po chwili do pokoju wszedł Nick.
- Jak wyglądam?  - Zapytał.
- Fajnie, gdzie idziesz?
- Na imprezę do Demi. - Zajebiście.
- Jak do Demi?!
- Znaczy się do jej brata.
- A masz zaproszenie? - Zaśmiałam się.
- Tak od Demi.
- No dobra, nie pytam o więcej.
- A ty gdzie idziesz?
- Na imprezę do Zayna. - Zaśmiał się.
- A mogę się z tobą zabrać? Nie chce jechać taksówką.
- Zayn po mnie przyjeżdża.
- To nie, pa. - Wyszedł. Spojrzałam na godzinę, była już 19.50 Zeszłam na dół by się napić. Zadzwonił dzwonek, poszłam otworzyć, Zayn. Zamknęłam dom i wsiadłam z nim do auta. Jechaliśmy w ciszy, przerwałam ją.
- Znasz Nicka?
- Nie.
- Aha.
- A powinienem znać?
- Nie, tak się pytam.
Auto się zatrzymało, wysiedliśmy i weszliśmy do środka. Było tam dużo ludzi.
- Nie obrazisz się jak cię na chwile zostawię? - Zapytał.
- Niee, poczekam tutaj. - Odszedł. Usiadłam na sofie. Usiadł koło mnie jakiś chłopak. Gdzieś już go widziałam.
- Dostałaś smsa? - Zapytał i uśmiechnął się.
- Jakiegoś dostałam.
- Chodź. - Złapał mnie za rękę i zaprowadził do garażu.
- Czego ty ode mnie chcesz.
- Coś ci dać. - Wszedł na szafkę i jakąś kamerę skierował w przeciwną stronę.
- Kuźwa co?!
- Usiądź tu. - Wskazał mi jakąś szafkę.
- A teraz bądź grzeczna. - Już wiedziałam kto to, był to Liam.
- Zostaw mnie! - Przytrzymał mnie i zaczął mnie rozbierać. Krzyczałam ale nic sobie z tego nie robił.
- Zrobię mu to samo co on zrobił mi. - Bałam się go. Kontynuował swoją czynność.

** Oczami Zayna **
Załatwiłem wszystko i wróciłem do salonu, spojrzałem na kanapę. Nie było tam jej. Poszedłem do kuchni, nie ma. Byłem w każdym pomieszczeniu w domu, nie było jej. Dzwoniłem. Telefon leżał na kanapie. Pobiegłem do Louisa.
- Widziałeś Miley?!
- Czekaj, chyba wychodziła z kimś.
- Gdzie?!
- Nie wiem, wychodziła.
- Ale z kim.
- Z jakimś chłopakiem w zielonej koszuli.  - 100 myśli przeleciało mi przez głowę. Porwali ją? Nie to nie możliwe. Postanowiłem szukać jej z Niallem, byłem gotowy na szukanie jej po całym mieście. Kiedy wyszliśmy na podjazd usłyszałem krzyki dochodzące z garażu. Pobiegłem tam, była, z tym gnojem.

7 komentarzy i następny. Czytasz? = Skomentuj. ;)) xx