sobota, 14 września 2013

Rozdział 24

- Chcę zaryzykować. - Powiedziałam.
- Jesteś pewna? Jeszcze teraz możemy usunąć dziecko a potem nie będzie odwrotu.
- Nie zabiję tego maleństwa.
- No dobrze.
- Kiedy będę mogła wyjść?
- Dzisiaj jak tylko pobierzemy krew. - Ucieszyłam się, wszyscy się rozeszli a ja zaczęłam zbierać się. Pielęgniarka pobrała krew a ja nie wiedziałam gdzie iść. Zadzwoniłam do Harrego.
- Hej loczku.
- Hej! Gdzie ty jesteś?
- Odbierz mnie ze szpitala. - Powiedziałam i rozłączyłam się. Nie musiałam długo czekać. Bo 10 minutach przyjechało czerwone ferrari Nialla. Obydwoje wyszli z auta.
- Nie mogłaś zadzwonić? - Zaczął blondyn.
- Zadzwoniłam.
- Do mnie. Do mnie mogłaś zadzwonić.
- Nie ważne. - Wsiadłam na tylne siedzenie. Nie odzywałam się, po paru minutach byliśmy pod jakimś blokiem lub hotelem.
- To nie dom Hazzy. - Powiedziałam niezadowolona.
- Miley.. Ja, lepiej jak zostaniesz z Niallem. - Powiedział Harry.
- Co?!
- Nie dam ci tego co on. - Powiedział i pocałował mnie w czoło po czym odszedł.
- Ale! Harry!
- Chodź skarbie. - Powiedział blondyn i splótł nasze ręce. Weszliśmy do środka, było ślicznie jednak ja nie miałam humoru i choć Niall starał się rozśmieszyć mnie nie udawało mu się.
- Kochanie rozchmurz się.
- Nie mogę.
- O co chodzi? Możemy być szczęśliwi.
- Nie będziemy szczęśliwi.
- Będziemy.
- Nie, on mnie znajdzie i dobiję.
- Nie zrobi ci nic.
- Dobrze wiesz że zrobi. - Powiedziałam i wstałam.
- Ale Miley..
- Muszę stąd wyjechać.
- Gdzie? Nigdzie nie jedziesz.
- Muszę wyjechać z kraju.
- Znajdzie cię.
- Jak? - Spojrzałam na niego i zmarszczyłam czoło.
- Wyrzuć jebany telefon bo masz tam gps.
- Nie pomyślałam. - Wzięłam telefon i wyjęłam kartę sim, iphona wyrzuciłam przez balkon.
- Nigdzie nie jedziesz.
- Muszę stąd uciec. Muszę chronić siebie i dziecko.
- To zostań ze mną.
- Nie mogę.

** Oczami Zayna **
- Louis kurwa jak się to zepsuło?!
- No normalnie, musiała zniszczyć telefon.
- Zajebiście. Ciekawe jak ją znajdę. - Wkurwiłem się.
- Zostaw ją już.
- Nie, ona musi ponieść konsekwencje.
- Znowu ją chcesz pobić? Zabij ją i tyle.
- Musi pocierpieć. - Powiedziałem i opuściłem dom, wsiadłem do auta.


Dzisiaj taki krótki bo nie mam czasu. Postaram się dodać następny rozdział w ciągu 2 dni ponieważ muszę jak najszybciej skończyć tego imagina i zacząć pisać następnego. Mam nadzieje że się podoba ;) x

3 komentarze: