
- Cieszę się. - Powiedział Louis. Pożegnałem się z ukochaną i wyszedłem z Louisem z tego okropnego miejsca, tyle chorych dzieci, tyle chorych ludzi. To okropne. Kiedy wysiedliśmy, pod domem siedział Harry. Nie spodziew
ałem się go tutaj. Louis już chciał się na niego rzucić.
- Czego chcesz loczku? - Zapytałem.
- Gdzie jest Miley!?
- Jest bezpieczna.
- Zostawiłeś już ją? Spodziewałem się tego. - Zaczął się podnosić.
- Nie, nie zostawiłem jej. Jesteśmy szczęśliwi.
- To może powiesz mi gdzie jest?
- W szpitalu.
- Co ty jej zrobiłeś? - Jeszcze chwila a bym go zabił.
- To nie moja wina, zasłabła.
- Dobra nie ważne, jak wróci niech zadzwoni. - Wcisnął mi kartkę w rękę i odszedł. Wszedłem do domu i usiedliśmy w salonie. Wpatrywałem się w ten jebany numer. Wrzuciłem go do śmietnika i położyłem się spać. Rano obudził mnie telefon, którego nie zdążyłem odebrać. 11 nieodebranych połączeń od Miley. Boże jest już 13.. Szybko się ogarnąłem i wsiadłem w auto już po 5 minutach byłem na miejscu, stała pod szpitalem. Zabrałem od niej torbę i wziąłem ją do auta. W samochodzie zadawałem jej parę pytań, nie odpowiadała.
- Możesz mi powiedzieć co się z tobą dzieje?! - Krzyknąłem.
- Ojciec się mnie pozbył.
- To źle?
- Nie wiem.
- Chcesz jechać coś zjeść czy chcesz jechać po rzeczy?
- Po rzeczy. - Kiwnąłem głową i skręciłem w drogę do jej domu.
** Oczmi Miley **
Czułam się fatalnie, tata mnie zostawił. Z jednej strony cieszyłam się a z drugiej chciało mi się płakać. W końcu samochód stanął. Otworzyłam drzwi i od razu poszłam do starego domu. Otworzyłam drzwi i poczekałam na Zayna, zamknął auto i weszliśmy do środka. Tata siedział na kanapie i oglądał telewizje. Przywitałam się z nim i szliśmy już na górę kiedy tata zawołał Zayna, chciał zostać z nim sam. Poszłam więc na górę i spakowałam większość rzeczy. Po chwili Zayn wszedł do pokoju. Objął mnie od tyłu.
- Co chciał? - Zapytałam nie odwracając się. Było mi z nim dobrze.
- Powiedział że dzieci możemy mieć jak skończymy szkołę. - Zaśmiał się i pocałował mnie.
- Nie śpieszy mi się. - Uśmiechnęłam się i podałam mu 2 torby. Sama wzięłam jedną walizkę. Zeszliśmy na dół. Pożegnaliśmy się z tatą i wsiedliśmy do auta. Rozmawialiśmy o wszystkim. Kiedy zatrzymaliśmy się pod domem wysiadłam i poczekałam na Zayna, otworzył bagażnik i podał mi jedną torbę po czym wziął resztę. Weszliśmy do domu. Wszędzie był syf butelki po piwie i różne rzeczy.- Nie było mnie 3 godziny! - Krzyknął Zayn wybierając numer w telefonie. Ja stwierdziłam że posprzątam, zaczęłam zbierać śmieci i wrzucać do śmietnika. Kiedy podniosłam worek do góry, pękł. Podbiegł do mnie Zayn i pomógł mi wszystko pakować do następnego worka. Wśród śmieci zobaczyłam karteczkę z numerem. Byłam pewna że to od jakieś laleczki. Kiedy wzięłam ją i rozwinęłam ukazał mi się numer Harrego. Spojrzałam na Zayna.
- Co to kurwa jest?! - Pokazałam mu karteczkę.
Przepraszam że tak długo nie pisałam, nie miałam czasu. Przepraszam jeżeli rozdział nie będzie pojawiał się codziennie ;c xx
No to robi sie ciekawie ! :D
OdpowiedzUsuńCzekam na zajebiste rozwinięcie akcji kochana ! :D.
@and_disappear
Supcio czekam nn xd
OdpowiedzUsuńCiekwe niby Miley jest z Zaynem ale wściekła sie kiedy zauważyła numer Harr'ego. Czekam na nn ♥
OdpowiedzUsuń