- Nie ważne, czekam na dolę. - Powiedziałem i zbiegłem po schodach na dół.
W drzwiach stał już Zayn, Niall i Louis.
- Długo jej się zejdzie? - Powiedział Zayn.
- Nie wiem, z 10 minut. - Po 15 minutach oczekiwania na dół zeszła pięknie ubrana.**Oczami Zayna**
- Nie mogłaś założyć czegoś na ramiączka?
- Nie będę pokazywać siniaków. - Powiedziała po czym wyminęła mnie w drzwiach. Zapakowaliśmy się wszyscy do auta. Pojechaliśmy pod szkołę, wszyscy wysiedliśmy i udaliśmy się w stronę wejścia. Po 40 minutach siedzenia na apelu Miley zaczęła narzekać na bóle brzucha.
- Może z nią wyjdę? - Zapytał Hazza.
- To idź. Czekajcie na zewnątrz. - Loczek wyprowadził dziewczynę. Po paru minutach wszyscy opuściliśmy budynek. Siedzieli na ławce. Miley nadal zwijała się z bólu.
- Co ci jest?
- Skąd mam kurwa wiedzieć.
- Mogłabyś być milsza. - Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do auta. Podjechałem pod przychodnie. Miley udała się do ginekologa. Czekaliśmy wszyscy pół godziny, Niall i Louis poszli po coś do jedzenia. Po 20 minutach chłopacy wrócili a jej nadal nie było. Nie wychodziła. Louis pojechał do domu. W końcu wyszła. Ustała pod ścianą, patrzyła się w sufit.
- Co ci jest? - Zapytałem.
- Nie odpowiedziała.
- Co ci do cholery jest?! - Wyszła i stanęła przy aucie.
- Zawieź mnie do ojca.
- Nie, powiedz co ci jest.
- Jestem w ciąży, nie rozumiesz?
- Jak to? Kurwa jak?! Przecież miałaś te swoje proszki! - Z jej oczu wypłynęły łzy.
- Nie krzycz na nią. - Odezwał się blondyn.
- Zamknij się. - Otworzyłem auto i wszyscy wsiedliśmy.
- Masz usunąć te dziecko.
- Nie usunę.
- To nie, nie wiem z kim je wychowasz. Ja nie będę ojcem.
- Kto powiedział że to twoje dziecko? - Wkurwiła mnie. Zatrzymałem sie na poboczu. Wysiadłem i otworzyłem drzwi. Wyciągnąłem ją za włosy siłą z auta.
- Coś ty powiedziała?!
- To nie będzie twoje dziecko.
- A kogo dziwko? Z kim się puszczałaś?!
- Chuj cię obchodzi z kim.
- Mów! - Uderzyłem ją w brzuch i po chwili wysiadł Niall z Harrym. Odciągali mnie od niej, zamknęli mnie w aucie, patrzyli na nią i sprawdzali co się dzieję. Zasłużyła. Jest dziwką.
**Oczami Nialla**
Dziewczyna płakała, zadzwoniłem po Louisa. Przyjechał i opanował sytuacje. Kazałem Hazzie wrócić do domu. Sam pojechałem z nią do szpitala. Zabrali ją a mi kazali wracać. Zostawiłem swój numer telefonu. Wróciłem do domu. Wbiegłem na górę. Drzwi od sypialni Zayna były otwarte. Zobaczyłem jak robi to z jakąś blondyną. Wparowałem do środka.
- Kurwa co ty odpierdalasz?! Tak się pocieszasz?! - Poszedłem do swojego pokoju i spakowałem parę rzeczy w torbę. Wybiegłem z domu, pojechałem do szpitala. Długo szukałem lekarza, w końcu znalazłem.
- Dobry wieczór, ymm Miley? - Nie mogłem przypomnieć sobie jej nazwiska.
- Jest pan kimś z rodziny?
- Narzeczonym..
- Pokój 314 drugie piętro. - Pobiegłem na górę. Leżała tam, tak niewinnie. Przyszła pielęgniarka i coś jej podała. Kiedy już wychodziła powstrzymałem ją.- Proszę pani, co z nią?
- Jest pan z rodziny?
- Narzeczony.
- Będzie musiała zostać jeszcze parę dni w szpitalu.
- Dobrze, a co z dzieckiem?
- Pana narzeczona poroniła.
- Jak to?!
- Na skutek mocnego uderzenia w dolne części brzucha. Czy była kiedyś bita?
- Nie, nie. - Przypomniało mi się co Malik z nią zrobił. Miałem ochotę go zabić.
No i mamy 22 rozdział ^__^ proszę komentujcie, potrzebuję motywacji <3 xx Kocham was ;))
Ja chce nn ♥
OdpowiedzUsuńAhh... te drastyczne sceny ;___;
OdpowiedzUsuńDAJ NASTĘPNY BO JA TU OSZALEJE !!!!!
@and_disappear
Daj następny bo oszaleję!!
OdpowiedzUsuńCzekam na nn. Opowiadanie jest świetne.
OdpowiedzUsuń@sezamek_xoxo
Superrrr. Czekam na nn :)
OdpowiedzUsuńDawaj następny, już! *_* <3
OdpowiedzUsuńŚwietnie piszesz ♥ Czekam na następny :)
OdpowiedzUsuńBoooooooooooooooooskie *______________________* Dawaj nn bo nie wytrzymam :*****
OdpowiedzUsuń