środa, 31 lipca 2013

Rozdział 11

Opuściliśmy klub, wsiedliśmy do samochodu. Malik jeździł ręką po mim udzie. Łaskotało mnie to, zaczęłam się śmiać. Uśmiechnął się.
- Wiesz co. - Zapytałam z uśmiechem.
- Hmm?
- Oprócz tego że czasem ci odwali to jesteś nawet fajny. - Zaśmiał się.
- Wiem że jestem fajny. - Zapatrzony w siebie Malik..
- To dobrze. - Zaparkował samochód pod centrum handlowym. Było to najdroższe centrum, najlepsze sklepy i ciuchy.
- Zayn tu jest bardzo drogo. - Powiedziałam.
- Nie będę żałował na ciebie pieniędzy. - Złapał mnie za rękę. Szliśmy powoli w stronę wejścia. W środku było dużo ludzi.
Weszliśmy do pierwszego sklepu, kostiumy. Zayn wziął 3 kostiumy i zaprowadził mnie do przymierzalni. Najbardziej spodobał mu się ten:
http://files.students.ch/uploads/a/2011/05/12/hm_stroje_kapielowe_lato_2011_6.png Wziął go i podszedł do kasy. Cena jak udało mi się zobaczyć to 120 funtów. Za tyle w normalnym sklepie miałabym całą szafę.
Następnie poszliśmy do sklepu z sukienkami. Zayn dał mi z 10 sukienek. Kupiliśmy pięć. http://www.cogdziezaile.pl/fotki/dlugie_1.jpg Cena za wszystko 320 funtów boże. Źle się czułam z tym że tyle na mnie wydaję.
- Zayn. Nie musisz mi kupować tak drogich ubrań..
- Uwierz mi że muszę.
- Ale..
- Miley zrozum. Skrzywdziłem cię. Muszę jakoś to nadrobić. Weszliśmy do sklepu zwanego sex-shopem. Co ja tu robię?! Wszędzie skąpe stroje, wspomagacze boże. Nie pasuje tu. Zayn oglądał jakieś koronkowe stroje. Modliłam się żeby od nich odszedł. Fiuu, zostawił to. Podszedł do tabletek. Wziął trzy opakowania. Złapał mnie za bluzkę i z tyłu zobaczył rozmiar stanika. Podleciał i trzymał koronkowy zestaw.
- Podoba ci się? - Zapytał z tym swoim uśmiechem.
- To mi ma się podobać czy tobie? - Nie chciałam tego kupować ale też nie chciałam się z nim kłócić. Kupił, i wyszliśmy z tego okropnego sklepu. Szliśmy do samochodu. Patrzył się na nas jakiś chłopak, gdzieś już go widziałam.
- Zayn, masz już nową zabaweczkę? - Śmiał się.
- Spieprzaj Liam.
- Jak będę chciał. - Podszedł do nas. Kurwa po co on go prowokuje?
- Zajebać ci drugi raz? - Wcisnął mi w rękę kluczyki do samochodu i torby. Szłam powoli do auta gdy usłyszałam krzyk tego całego Liama. Wrzuciłam wszystko do auta i pobiegłam do nich bili się.
- Zayn! Zostaw go! - Wstał z chłopaka i złapał mnie za rękę. Siedzieliśmy już w aucie.
- Kto to był.
- Nie musisz tego wiedzieć.
- No dobrze.
- Idziesz ze mną na imprezę?
- Ale jutro poniedziałek. Czyli szkoła.
- Nie, są testy młodszych klas i przez tydzień mamy wolne.
- Aha. To tak.
- Bądź gotowa na 20.
- Co mam ubrać?
- Najlepiej załóż którąś sukienkę. Albo tą co miałaś założyć za pierwszym razem.
- Okej.
- Zatrzymał się pod moim domem. Pocałował mnie na pożegnanie i odjechał. Weszłam do domu. Z góry dobiegały jakieś jęki. Drzwi od pokoju Nicka były otwarte, nie zaglądałam tam bo to z jego pokoju słychać było wszystko. Po 20 minutach nie wytrzymałam i walnęłam w ścianę. Ucichło. Prawie że nagi Nick wlazł do mojego pokoju.
- Co ty tu kurwa robisz? - Wydarł się na mnie.
- Siedzę w swoim pokoju??
- Ale byłaś u chłopaka.
- Ale wróciłam. Co za lalkę masz w pokoju. - Zaśmiałam się.
- Nie twój interes.
Do pokoju weszła Demi.
- A ty skąd tutaj?! - Nie spodziewałam jej się.
- Miley ja cię błagam nie mów Zaynowi!
- Czemu?
- On mnie i Nicka zabiję jak się dowie. - Nic nie rozumiałam.


Jest już dość późno, nie chce mi sie tego czytać i poprawiać więc przepraszam za błędy. ;(
8 komentarzy i następny c: xx

wtorek, 30 lipca 2013

Rozdział 10

Obudziłam się rano, zegarek pokazywał 9. Wstałam po cichu i poszłam do łazienki by się ogarnąć. Wzięłam prysznic torbę i zeszłam na dół. Niall stał na dolę i robił jajecznicę a Louis oglądał wiadomości.
- Księżniczka wstała. - Zaśmiał się Niall.
- Gdzie jest ten idiota?! - Wydarłam się w stronę Louisa.
- Kto? - Zapytali zdziwieni.
- Kto?! Ten chuj, ten dupek co mnie.. - Nie dokończyłam, rozpłakałam się, nogi ugięły mi się i upadałam na podłogę. Podbiegł do mnie Niall. Wziął mnie na ręce i położył na kanapie.
- Lou ona chyba mówi o Zaynie. - Powiedział Niall.
- Co ci zrobił? - Zapytał Louis.
- On? Ten idiota jak nigdy nic zgwałcił mnie! Tak po prostu. - Jeszcze bardziej się rozpłakałam.
- Słyszeliśmy..
- Zabierzcie mnie do domu.
- Nie ma mowy.
- Co? Ja nie chce go widzieć.
- Zayn musiał jechać, powiedział że mamy cie nakarmić i zająć czymś, a jak wróci to porozmawiacie.
- Nie mam o czym z nim rozmawiać.
- Zadzwonić do niego?
- Chcesz to dzwoń, nie będę z nim rozmawiała.
Louis zadzwonił do Zayna i włączył głośno mówiący.
- Hej Zayn.
- Hej Lou. Moja księżniczka już wstała? - Po tych słowach wybuchłam.
- Księżniczka?! Jesteś skończonym chujem Zayn, chujem! - Wzięłam torbę i szłam w stronę drzwi. Ktoś złapał mnie za nadgarstek i bardzo mocno go ścisnął.
- Nigdzie nie idziesz.
- Dobrze, trzymajcie mnie tu jak niewolnice, może jeszcze mnie zgwałcicie jak wasz kolega? - Usiadłam na schodach.
- Lou, zaraz tam będę. - Usłyszałam głos Zayna z telefonu. Łzy znowu były na moich policzkach. Nie mogę mu wybaczyć, nie mogę. To za dużo. Z Harrym będzie mi lepiej. Nie, u Harrego nie mam powrotu, zraniłam go. Nie wybaczy mi. Myślałam tak godzinę. Podbiegł do mnie ktoś i przytulił mnie. Nie miałam siły podnieść głowy do góry. Złapał mnie za podbródek i delikatnie przekręcił w jego stronę zmuszając tym do patrzenia w jego oczy. Zobaczyłam te piękne brązowe oczy. Już mnie czarował. NIE!  Dałam mu z liścia i wstałam, usiadłam na blacie w kuchni. Podszedł do mnie i przytulił.
- Zostaw mnie. - Odepchnęłam go.
- Miley co się stało? - Powiedział jak nigdy nic.
- Co? Pytasz się co się stało?! Wczoraj po prostu zrobiłeś to! - Moje oczy znowu wypełniły się łzami.
- Ale zgodziłaś się? - Czy on pamięta co on zrobił?!
- Nie! Zayn to nie był seks! Ty mnie zgwałciłeś! - Znów, płacz.
- To nie możliwe. Ja nie mogłem.
- Zayn zrobiłeś to, zrobiłeś. Idź popatrz na prześcieradło u siebie, jest całe w krwi.  - Jedna łza spłynęła po jego policzku. On płaczę.
- Miley ja wiem że ja jestem chujem, zrobiłem to a ty nie chciałaś. Przepraszam. - Ukląkł przede mną i przepraszał.
- Zayn ty się nie kontrolujesz. Ja nie mogę być z kimś, kto raz jest normalny a potem mnie biję i gwałci.
- Ja obiecuję, zmienię się. Proszę cię tylko nie zostawiaj mnie! - Płakał, uśmiechnęłam się i złapałam go za ręce, pomogłam mu wstać i go przytuliłam. Na dół zeszła Demi.
- Brat ty płaczesz? - Spojrzała na niego.
- Spieprzaj. - Zaśmiała się, nalała sobie soku i poszła na górę.
- Miley ja cię przepraszam. - Uśmiechnęłam się i pocałowałam go.
- Zawieziesz mnie do domu?
- Tak, ale najpierw jedziemy na zakupy.
- Zayn, nie musisz.
- Muszę. - Uśmiechnął się.
- Zayn bierzesz? - Niall wyjął małą torebeczkę z białym proszkiem w środku.  Uśmiechnął się do Nialla a potem spojrzał na mnie.
- Nie, dzisiaj nie. - Złapał mnie za rękę i pociągnął do drzwi. Założyliśmy buty i wsiedliśmy do auta. Jechał bardzo szybko.
- Zayn, zwolnij. - Posłuchał się mnie. Jeździłam opuszkami palców po jego karku. Uśmiechnął się.
Wysiedliśmy na dzielnicy jakiś klubów. Zayn złapałam mnie za rękę i weszliśmy do klubu o nazwie Loca. Byli tam jeszcze pijani ludzie z wczorajszej imprezy. Przy jednym stoliku siedziała blondynka z naszej szkoły a obok niej Harry. Coś mnie zabolało, pękło. Harry mnie zobaczył. Zaczął całować się z dziewczyną, tak na złość, specjalnie. Kiedy Zayn do mnie podszedł przytuliłam go, namiętnie całowałam. Chwyciłam jego ręce i umieściłam je na swoich pośladkach. Zadowolony Malik zaczął mruczeć z zadowolenia. Kącikiem oka zauważyłam jak Styles opuszcza klub razem z dziewczyną.


Podoba się? Co do wcześniejszego, jest drastyczny bo szybko tam się to stało. Normalnie byłyby to 2 rozdziały. ;) 10 komentarzy i następny :] xx

poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 9

*Następnego dnia* Oczami Harrego:
Zostawiła mnie, zostawiła mnie dla tego idioty. Dlaczego ona wierzy w to że on się dla niej zmieni? On zmieniał się dla każdej dziewczyny. Zrobi wszystko żeby ją zaliczyć. Kocham ją i nie chce żeby cierpiała ale to jej decyzja.. Dzisiaj sobota, chcę się zabawić więc idę do klubu zwanego ''Loca'' Nigdy tam nie byłem.
** Oczami Miley**
Dopiero do otworzyłam oczy, godzina 11. Wstałam i poszłam do łazienki. Umyłam zęby i weszłam pod prysznic. Wyszłam w samym ręczniku by zajrzeć do szafy. Wyjęłam ubrania na dzisiaj i na jutro, bo nocuje u Zayna. Ubrałam się w: http://m.ocdn.eu/_m/df781ae3fb708e090510317a0dcbd932,62,37.jpg wysuszyłam włosy i zeszłam na dół. Na dole siedział tata, facet i młody chłopak może w moim wieku. Weszłam do kuchni gdzie siedzieli i się przywitałam.
- Dzień dobry. - Powiedziałam dość głośno, chyba za głośno..
- O jesteś. Chciałem ci przedstawić Nicka i Johna. - Powiedział tata wskazując na dwóch facetów.
- Miło mi, Miley. - Posłałam im ciepły uśmiech. Odwzajemnili go.
- Więc John to tata Nicka. Będą z nami mieszkać. - Eem CO?! Ciekawe kurwa gdzie.
- No dobrze. - Uśmiechnęłam się sztucznie.
- Na górze są 2 sypialnie i na dole również więc górę będziesz miała z Nickiem. I chciałbym żebyś przez jakiś czas chodziła z nim do szkoły bo jest nowy.
- No okej. - Nie cieszyłam się z tego ale cóż. Zrobię to.
- Teraz może oprowadzisz go?
- Dobrze tato. Chodź Nick. - Gdy pokazywałam mu górę rozmawialiśmy cicho. Weszliśmy do mojego pokoju, usiadł a moim łóżku.
- No Nick, ile masz lat? -Dla mnie było proste, jesteś młodszy - masz przekichane.
- Przed wczoraj skończyłem 17.
- Co?! - No to klops..
- S I E D E M N A.. - Przerwałam mu.
- Dobra zapomnijmy o latach, góra teoretycznie jest moja.
- Ile ty masz lat? - Podszedł do mnie i uśmiechnął się.
- 17..
- Skończone? - Zaśmiał się.
- Za 5 dni mam urodziny.
- Mam cię.  Jestem starszy.
- Człowieku to tydzień różnicy!
- Zawsze coś. - Droczył się ze mną. Fajny był. NIE JA MAM ZAYNA!!!!! Zabiję się.
- Dobra dzisiaj mnie nie będzie.
- A gdzie się wybierasz?
- Do chłopaka.
- Masz chłopaka?? A tata wie? - Znowu był za blisko mnie. Stało się pocałowałam go.
- Co to było? - Uśmiechnął się.
- Zapomnij o tym. - Wzięłam torbę i zeszłam na dół.
- Tato ja idę! - Już łapałam za klamkę..
- A gdzie?
- Do Zayna.
- Wrócisz na kolacje?
- Nie, wrócę jutro na obiad.
- Aha. Dobra baw się dobrze.
- Pa. - Wyszłam z domu i usiadłam na ławce przed domem. Zadzwoniłam do Zayna.
- Hej. Przyjedziesz po mnie?
- Tak, zaraz będę. - Rozłączył się
Nie minęło 10 minut a był.  Wsiadłam do auta i chciałam go pocałować ale odsunął się.
- O co ci chodzi.
Nie odpowiedział.. Znowu. Samochód się zatrzymał pod ogromną willą.
- Zayn to twoje? - Nie mogłam uwierzyć.
- Nie do końca moje.
- To kogo?
- Moje i chłopaków.
- Aha.
Weszliśmy do środka było tam pięknie. Nie było tam nikogo ale było słychać jęki. Jęki stosunku. Tak razy 2. Zayn wziął pilota i włączył telewizor.
- Po co włączyłeś Disneya?
- A chcesz słuchać jak się kochają?!
- Nieee.
- No właśnie. Usiedliśmy w salonie i rozmawialiśmy. Po godzinie na dół zszedł Louis.
- O heej Miley.
- Cześć.
- Koleś mówiłem ci że przyprowadzam laskę a ty mi tu.. - Powiedział Zayn.
- Sorka zapomniałem. - Wille opuściła pół naga dziewczyna. Zayn nawet na nią nie spojrzał.  Po 20 minutach zlazł Niall a za nim kolejna pół naga laska. Kurwa gdzie ja jestem.
- Cześć słonko. - Powiedział Niall a Zayn rzucił na niego spojrzenie mordercy.
- Heej - Uśmiechnęłam się.
- Miley chodź. - Złapał mnie za rękę i pociągnął na górę. Usiedliśmy na łóżku.
- Czemu tak gapiłeś się na Nialla?
- Bo gapi się na ciebie jak na te jego lalunie.
- Nie bój się nie pójdę z nim do łóżka.
- O ciebie się nie boję, a bardziej o to że to on wskoczy ci do łóżka.
- Aha. Gdzie Demi?
- Kurwa kto?
- Demi.
- U siebie.
- Pokażesz mi gdzie to?
- Nie, dzisiaj jesteś u mnie.
- No dobrze.
Do pokoju zapukał Niall.
- Ej Zayn. Jedziemy.
- O kurwa.
- Zayn gdzie?
- Zostajesz.
- Dobrze.
- Tam jest Demi idź do niej, ja wrócę na noc. - Wskazał mi drzwi na przeciwko i wyszedł
Zapukałam do nich, na łóżku siedziała Demi, czytała coś.
- Oo Miley! Hej! Co ty tu robisz?
- Nocuje.
- U kogo?
- U twojego brata. - Uśmiechnęła się.
- Chcesz się czegoś napić?
- Nie dziękuje.
- Dobrze.
- Powiedz mi coś o Zaynie, proszę cię.
- Kiepsko trafiłaś.  Opowiedziała mi bardzo dużo, o tym że kiedy mieli po 12 lat ich rodzice się rozwiedli, zostali z ojcem. Zayn ma 18 lat, kiedy on miał 17 a Demi 16 ich ojciec wyjechał i ich zostawił. Wstrząsnęło mną. Gadałyśmy 4 godziny, godzina 17 i przyjechał Zayn. Zeszłam na dół do lodówki po wodę. Złapał mnie za pośladki. Szliśmy na górę. Postawiłam wodę na stolik i stałam tyłem do łóżka i przodem do Zayna.
- Mam na ciebie ochotę..
- Zayn, wiesz że.. - Nie dokończyłam popchnął mnie na łóżko całował mnie i rozbierał a ja krzyczałam. Był pijany. Zakrył mi buzię swoją ręką i zrobił to. A co zrobił? Zgwałcił mnie. Trwało to godzinę, płakałam. Po wszystkim ubrał się i wyszedł z pokoju, po prostu wyszedł. Przykryłam się kołdrą. Wiedziałam że krwawię. Nie spałam do 3 w nocy. Wrócił, położył się koło mnie i przytulił. Udawałam że śpię, pojedyncze łzy spływały po moich policzkach. Zasnęłam.



- Są to 2 rozdziały połączone w jeden. Mam nadzieje że się podoba. ;) 12 komentarzy i następny ;D


niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział 8

- Prześpij się ze mną. - Zamurowało mnie.
- Zayn ty nadal dążysz tylko do jednego celu prawda?
- Nie, jeżeli nie chcesz to okej nie będę cie zmuszał ale musisz pogodzić się z tym że cię zdradzę.
- Nie!
- To jak? - Objął mnie ramieniem.
- Muszę się zastanowić.
- Dobrze dam ci czas do jutra.
- Dlaczego sądzisz że jestem inna?
- Jako pierwsza mi się sprzeciwiłaś.
- Obiecaj że mnie nie uderzysz.
- Obiecuję. - Delikatnie mnie pocałował i położył się na łóżku. Położyłam się koło jego. Mówił mi co chciałby ze mną robić. A mnie to brzydziło. Nie lubiłam mówić o takich rzeczach.
- Zayn, lepiej będzie jak po prostu pójdziesz na dziwki.
- Dlaczego? - Jego uśmiech znikł.
- Nie dam ci tego. To co ode mnie oczekujesz to za dużo.
- To będzie twój pierwszy raz prawda?
- Tak.
- Pokieruję tobą, pokaże ci jak się wszystko robi. Zamknij oczy. - Zrobiłam jak mi kazał. Wiedziałam że dotyka mnie przy spódniczce.
- Zayn! - Otworzyłam oczy. Był nade mną. Jedną ręką podtrzymywał się a drugą zdejmował dolną część mojej bielizny. Chciałam powiedzieć nie, ale moje ciało chciało czegoś innego. Zanim się obejrzałam a Zayn był pomiędzy moimi nogami. Zaczął mnie pieścić a ja leżałam cicho. Po paru minutach doprowadził mnie do orgazmu. Położył się koło mnie i pocałował w usta. Założyłam z powrotem majtki.  Usiadłam na nim okrakiem i powoli się poruszałam, czułam jak coś z nim się zmienia. Zmienia? Tak lepiej nie da się tego opisać. Poruszałam się coraz szybciej aż chłopak zdjął mnie z siebie i wstał z łóżka.
- Przepraszam... - Powiedziałam dość zawstydzona.
- Za co? Za to że prawie doszedłem? - Zaśmiał się
- Naprawdę?
- Tak.
- Fajnie.. - Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Byłoby lepiej jak wzięłaś by go do buzi.. - Uśmiechnął się.
- Zayn..
- Co?
- Jutro, dobrze?
- Poczekam. - Zaśmiał się i wrócił do łóżka. Leżeliśmy przez jakąś chwilę.
- Chcesz się czegoś napić?
- Nie dziękuje.
- ZAYN! My mieliśmy gdzieś iść!
- Odwołane.
- Chcesz jutro u mnie spać?
- Wole jak będziesz nocować u mnie. - Uśmiechnął się szeroko i opuszkami palców jeździł po moich nogach.
- Dobrze, jeszcze potem zapytam ojca.
- Twój tata jest spoko.
- Tak myślisz?
- Powiedział że jak chcę się z tobą przespać to mam go odwiedzić.  - Zaśmiałam się.
- On tak ma.
- Wiesz że jesteś śliczna? - Zaczerwieniłam się.
- A ty jesteś mega przystojny. - Całowaliśmy się ale zadzwonił dzwonek. Zeszłam na dół, w drzwiach stał Harry.
- Harry kurwa cieszę się że jesteś ale nie teraz!
- Czemu?
- Zayn jest u mnie!
- O i nie płaczesz.
- Zmienił się.
- Miley zakochałaś się?
- Tak, kocham go.
- Dobrze, nie będę stawał wam na drodze do szczęścia ale pamiętaj, zmieniał się dla każdej dziewczyny. - Wyszedł. Wiedziałam że to co mi powiedział nie jest prawdą. Powiedział że mu się podobam, dlatego nie chcę żebym była z Zaynem. Weszłam na górę a Zayn siedział na łóżku.
- Skarbie, muszę iść.
- Gdzie idziesz?
- Mam spotkanie z kolegami.
- Z Louisem?
- Tak.
- Tylko nie pal tego świństwa.
- Nie obiecuje. - Pocałował mnie w czoło i wyszedł.
Chwyciłam pamiętnik w rękę i zaczęłam pisać o swoich uczuciach do Zayna, nie jestem pewna czy go kocham. A co z Harrym? Tutaj już w ogóle nie mam pojęcia co czuje do uroczego chłopaka w lokach. A co jak Harry ma racje? Co jak on znowu mnie uderzy? Harry jest bardziej jak przyjaciel, a ja zraniłam jego uczucia.


10 komentarzy i następny ;)))  Podoba ci się? Daj komentarz, dajesz mi motywacje. :] xx

Rozdział 7

Demi była bardzo miła. Cudownie mi się z nią rozmawiało. Zadzwonił dzwonek. Z klasy wychodziłam razem z Demi. Pod klasą stał Zayn.
- Co ty tu kurwa robisz?! - Zwrócił się do Demi.
- Ja nic. Pa Miley! - Po prostu sobie poszła.
- Zayn o co chodzi?
- To moja siostra.
- Co? Żartujesz. - Zaśmiałam się sama do siebie.
- Nie.
- Ale jak? Nawet podobni nie jesteście.
Nie odpowiedział mi. Stwierdzam że nie odpowiedział po raz setny.
- Dlaczego nie chcesz mi o sobie opowiedzieć?!
- A ty dlaczego chcesz wszystko wiedzieć?!
- Bo jak jest się z kimś w związku to oznacza to że kocha się tą osobę!
Wybiegłam ze szkoły, pobiegłam do miejsca które wcześniej pokazał mi Harry. Usiadłam na ziemi i patrzyłam na piękną rzekę. Kocham go? Nie. Jak można kochać kogoś kto cię biję? Chyba można.. Przypomniało mi się że o 18 wychodzę z Zaynem. Choć nie chciałam na niego patrzeć nie chciałam oberwać. Wróciłam do domu. Rzuciłam torbę na łóżko. Weszłam do łazienki, wzięłam prysznic. Otworzyłam torbę od Zayna. Jedyne co zobaczyłam to obcisłą sukienkę.http://niespodzianka.pl/presents/05fd620e8aeb1fc7a18b68cf963e5970.jpg Do tego dołączony był naszyjnik.
Usłyszałam dzwonek do drzwi. Zeszłam by je otworzyć, Zayn. Znowu on. Wszedł i zamknął drzwi. Weszliśmy na górę nie zamieniając słowa.
Wskazał mi żebym usiadła na łóżku. Byłam w samym szlafroku.
- Kochasz mnie? - Zapytał krążąc po pokoju.
- A co jak tak?
- Tak czy nie kurwa?!
- Tak. - Nie byłam pewna swojej odpowiedzi.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś?
- Bo bałam się.
Nie odpowiedział
- Dlaczego po prostu nie możesz tego ze mną zrobić i mnie zostawić? Byłoby łatwiej.. - Nie wiedziałam co mówię.
- Dlaczego?! Pytasz się dlaczego? Może dlatego że ja też cie kocham?! - On powiedział że mnie kocha?! O boże . Zayn Malik mnie kocha.
- To dlaczego mnie wtedy uderzyłeś?
- Byłem pijany, do tego miałaś być kolejną zabawką. Ale jakoś nie wypaliło.
- Zayn. Zrozum ja też cię kocham po mimo tego co zrobiłeś. Ja jestem gotowa na prawdziwy związek z tobą o ile ty też się poświęcisz.
- Co mam zrobić? - Usiadł koło mnie.
- Masz przestać ćpać, pić i ograniczyć palenie.
- No to zajebiście.
- Wiem że Louis jest dilerem. Przyjaźnij się z nim dalej ale nie jaraj już tego.
- Ty też musisz się poświęcić żebym spełnił twoje zachcianki. - Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
- No to co mam zrobić? - Pocałowałam go.
- Prześpij się ze mną.

Namieszałam. Podoba ci się? Napisz komentarz, dajesz mi motywacje :) 5 komentarzy i następny xx

sobota, 27 lipca 2013

Rozdział 6

Pierwsza lekcja minęła dość szybko, druga i 3 również. Teraz mamy obiad, cudownie. Zgłodniałam. Kiedy szłam w stronę stołówki nie wiadomo skąd pojawił się Zayn.
- Miley! 
- Co?
- Chodź. - Złapał mnie za rękę. Ciągnął mnie w stronę wyjścia.
- Gdzie idziemy?
- Na obiad.
- Ale stołówka jest tam. - Wskazałam mu stołówkę.
- Nie będziesz tam jadła. 
- Ale wrócimy na ostatnią lekcje?
- Tak. 
Kiedy opuściliśmy szkołę wsiedliśmy do jego samochodu, jechał bardzo szybko. Zatrzymał się pod jakąś restauracją. Wysiadłam z samochodu, Malik zamknął auto i złapał mnie za rękę. Usiedliśmy przy stoliku. Zayn od razu zamówił jakieś jedzenie. Kelnerka przyniosła jakieś mięsne potrawy. 
- Nie jesteś głodna?
- Nie chodzi o to.
- A o co do cholery?!
- Ja jestem wegetarianką..
- Aha. Trzeba było mówić od razu. 
- Przepraszam cię. 
- Dobra już. 
Zawołał kelnera, po chwili przyniósł jakieś sałatki.
- Dziękuje. 
- Jak ty możesz to jeść? - Wziął kolejny kęs kotleta.
- Normalnie, to jest dobre. Chcesz posmakować?
- Okej. - Wziął trochę i uśmiechnął się.
- I jak?
- Dobre. 
Było bardzo fajnie. W ogóle zapomniałam o zamiarach Zayna do mnie. Był trzeźwy, był nawet miły. 
- O już 13, może wrócimy?
- Tak. 
Wstaliśmy od stołu i zaczęliśmy iść w stronę samochodu. Zayn spoglądał na jakiegoś faceta który patrzył się na nas. Po chwili mocno mnie przytulił i pocałował w czoło. Poczułam się bezpiecznie.
- Nie znałam cię od tej strony. 
- Nie spieprz tego.
- Co masz na myśli?
- Normalnie nie jestem taki dla dziewczyn. Ty jesteś inna. - Czułam jak robię się czerwona. Uśmiechnęłam się lekko. Po chwili siedzieliśmy już w aucie. Zayn włączył radio. Śpiewałam pod nosem, ściszył je. 
- Co robisz?
- Ładnie śpiewasz.
- Niee. 
- Tak. 
Zanim się obejrzałam a już byliśmy pod szkołą. Ostatnia lekcja dzisiaj to francuski. Jak się okazało spóźniliśmy się. Zayn był w innej klasie. Odprowadził mnie pod moją klasę otworzył drzwi i po francusku wytłumaczył nauczycielce dlaczego mnie nie było. Z tego co zrozumiałam to się zgubiłam. Hahaha on jest taki słodki.  Usiadłam w ostatniej ławce obok jakieś dziewczyny. Wyglądała na miłą.
- Hej. Miley. - Podałam jej rękę.
- Cześć. Demi. - Uśmiechnęła się i uścisnęła moją dłoń.







Nie mam weny :c      5 komentarzy i następny :) xx

piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 5

- Tak. - Rozpłakałam się.
- Dlaczego to zrobiłaś?
- Nie wiedziałam że będzie do tego zdolny.
- No to teraz już wiesz. Nie baw się tak z nim.
- Nienawidzę go.
- Powiedział ci coś jeszcze? W ogóle o co poszło?
- Chodziło o imprezę czy coś. Jutro da mi jakieś ciuchy i o 18 mam być gotowa.
- Pójdziesz prawda?
- Nie mam raczej wyboru, nie chce chodzić pobita.
- Dobrze myślisz. Mu tylko na jednym zależy.
- Dopiero się przeprowadziłam a już nienawidzę tego miejsca.
- Miley, wiem że to trudne ale no wiesz, potem będzie lepiej.
- O ile jeden raz mu wystarczy..
- Raz było tak że przez 2 miesiące chodził z dziewczyną, zmieniła szkołę.
- 2 miesiące?! Żartujesz?
- Nie.
- Po 2 miesiącach będę wyglądać jak szmata.
- Dlatego nie sprzeciwiaj mu się a będzie trwało to krócej.
- To mnie pocieszyłeś.
- Przepraszam. Też nie chcę żebyś cierpiała przez niego.
- Opowiesz mi skąd go znasz?
- No okej. Kiedy przyszliśmy do tej szkoły mieliśmy po 14 lat. Zayn był normalny.  Przyjaźniłem się z nim. Ale po paru miesiącach ludzie zaczęli palić i pić. Zayn nigdy nie chciał, ja również. Kiedy mieliśmy po 15, zaczęło się z narkotykami. I tutaj Zayn się poddał. Zapalił, palił co raz częściej Wychodził z jakimiś nowymi kolegami a mnie zostawił. Kiedyś przyszedł do mnie naćpany że mnie przeprasza, wyjebałem go z domu i już się do mnie nie odzywa.
- O cholera. On zmienił się tak?!
- Niestety, nałóg wybrał.
- To dlatego dużo o nim wiesz.
- W sumie nie. Nie wiem dlaczego ale jak poruszałem temat rodziców zawsze zmieniał temat.
- Może jego rodzice nie żyją..
- Może. Możemy już zmienić temat?
- Tak.  A ty, urodziłeś się tutaj?
- Nie, przyjechałem tutaj jak miałem 13 lat.
- Aha.
- Późno już się robi, lepiej jak pójdę.
- Odprowadzę cię na dół. - Zeszliśmy na dół, Harry założył buty po czym dał mi buziaka w policzek. Szłam w stronę schodów, tata mnie zawołał.
- Miley! Chodź.
- Co?
- Pozwól na chwilę.
- No?
- To tylko kolega? Koledzy nie całują koleżanek.
- Tato!
- Rozumiem. - Roześmiał się.
- To przyjaciel, dobry przyjaciel.
-  No to dobrze, leć spać bo jutro szkoła.
- Właśnie idę. - Pobiegłam na górę. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i położyłam się. Dostałam smsa od nieznanego numeru. '' Kotku, jutro załóż coś ładnego i obcisłego. Dobranoc''
Wiedziałam że to od Zayna. Nie miałam pojęcia co zrobić. Postanowiłam ubrać się tak jak mi kazał. Po chwili zasnęłam. Obudził mnie budzik. Wstałam, wyjęłam ubrania i poszłam do łazienki. Ubrałam się w: http://img.szafa.pl/ubrania/1/007234661/1316450182/piekna-stylizacja-inspiracja.jpg
Zeszłam na dół. Kiedy tata mnie zobaczył opluł się kawą.
- Ty tak do szkoły?
- Tak, dzisiaj musimy tak się ubrać.
- Aha.. - Wiedział że kłamię.
- Te tosty dla mnie?
- Tak. - Usiadłam i zjadłam śniadanie. Zakładałam już buty.
- Tato ja dzisiaj idę. Nie jadę z tobą.
- No okej.
Wyszłam z domu, pod domem stał Harry.
- Wow.
- Cicho bądź.
- Ładnie wyglądasz.
- Ładnie? Wyglądam jak jakaś szmata.
- Niee. Mi się podoba.
- Dobra chodź. - Szliśmy wolno w stronę szkoły. Rozmawialiśmy o wszystkim. Pod szkołą stał Zayn, otoczony jakimiś 2 kolegami. Kiedy zobaczył mnie zaczął iść w moją stronę.
- Harry, idź.
- Dobra pa.
Podszedł do mnie, pocałowałam go w policzek.
- Noo, w końcu jakoś wyglądasz.
- Podoba ci się? - Uśmiechnęłam się.
- Tak, chodź. - Złapał mnie za rękę po czym zaprowadził do swojego towarzystwa.
- To jest Miley.
- Hej! - Powiedzieli wszyscy.
- To jest Niall,
a to Louis. - CO LOUIS?! Kurwa, już poznałam dilera.
- Hej.. - Powiedziałam nie śmiało. Po chwili podał mi jakąś torbę.
- Co to?
- Tam masz ciuchy i drobny upominek. Otwórz torbę dopiero w domu.
- Okej. - Zadzwonił dzwonek. Pierwsza lekcja to matma, jak się okazało mam ją z Zaynem.

Taki bez sensu.. Przepraszam że nie dodawałam ale nie wyrabiałam, za dużo rzeczy na głowie. :c
5 komentarzy i następny :)) x

wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział 4

- Obiecuję. - Pocałował mnie.
- Dlaczego mi pomagasz?
- Nie chcę patrzeć na ból kolejnej dziewczyny wykorzystanej przez Zayna.
- Dlatego mnie pocałowałeś? - Uśmiechnął się.
- Podobasz mi się.
- Ahha.
- Nie mów Zaynowi.
- Bo?
- Jak się dowie to obydwoje oberwiemy.
- Okej. Może już wrócimy?
- Dobrze.
Wstaliśmy z ziemi po czym zaczęliśmy iść w stronę mojego domu.
- Tu masz mój numer. - Podał mi małą karteczkę.
- Dziękuje ci.
- Nie ma za co.
- Owszem jest.
- Dzwoń zawszę jak będziesz miała kłopot.
- Okej. - Zatrzymaliśmy się pod moim domem.
- Do zobaczenia jutro.
- Pa! - Weszłam do domu, i pobiegłam na górę. Położyłam się na łóżku i zaczęłam czytać książkę. Po 3 godzinach usłyszałam że ktoś wchodzi.
- Miley Jestem!
Zbiegłam na dół by przywitać się z tatą.
- Hej.
- Coś się stało?
- Nic, tylko zwolniłam się na początku 2 lekcji, źle czułam się.
- Ale już lepiej?
- Taak.
- Jesteś głodna? Mogę zrobić spaghetti.
- Możesz zrobić.
Poszłam na górę by kontynuować czytanie. Po 20 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Tata je otworzył.
Nie interesowało mnie kto to więc nie schodziłam. Po chwili usłyszałam wchodzenie po schodach. Moje drzwi od pokoju się otworzyły a w drzwiach zobaczyłam Zayna.
- Nie krzycz bo pożałujesz. - Milczałam.
- Czego chcesz?
- Spotkać się z moją dziewczyną.
- Aha.
Usiadł koło mnie i złapał mnie za podbródek zmuszając tym do patrzenia w jego oczy.
- Dlaczego nie było cię później w szkolę?
- Źle się czułam.
- Twój przyjaciel też się źle czuł?
- O czym mówisz?
- Wiesz co? To dziwne, znikasz ty i Harry. Hmm.
- To nie twoja sprawa.
- Będzie kara..
- Co?!
- Jutro w szkolę dostaniesz ode mnie ciuchy. Założysz je i na 18 będziesz czekała gotowa tutaj.
- Nigdzie nie idę.
- Idziesz.
- Nie zmusisz mnie.
- Założysz się?
- Nie idę.
- Złapał mnie za podbródek po czym uderzył mnie w twarz. Puścił mnie i zaczął iść w stronę drzwi.
- Do zobaczenia jutro kotku.
Siedziałam cicho i płakałam. Napisałam smsa do Harrego. 'Przyjedź'
- Miley! Chodź na obiad!
Poprawiłam makijaż i zeszłam na dół. Usiedliśmy przy stolę.
- Kim był ten chłopiec?
- Nie przedstawił ci się?
- Powiedział że znacie się ze szkoły. I że przyniósł ci lekcje. Bardzo miły był.
- No to powiedział ci prawdę.
Zadzwonił dzwonek.
- To pewnie Harry. Poszłam otworzyć drzwi. Nie myliłam się.
- Wejdź.
Weszliśmy do jadalni.
- Tato to jest Harry. Mój kolega.
- Miło mi. Nie jesteś głodny?
- Nie dziękuje. Jadłem już.
- Ja też już dziękuje.
- No to idźcie do siebie.
Poszliśmy na górę. Wskazałam Harremu łóżko. Usiadł na nim.
- Co się stało?
- Uderzył mnie.
- Kto?!
- Zayn.
- Gdzie go spotkałaś?
- Przyszedł tutaj. A tata go wpuścił.
- O boże. Zaczyna się.
- Nienawidzę go.
- Czemu cię uderzył? Musiał mieć powód... Odmówiłaś mu prawda?
- Tak..  - Popłakałam się

poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział 3

- Ucierpisz jeszcze bardziej.
- Skąd ty tyle o nim wiesz?
- Nie chcę o tym mówić.
- Ok, nie będę cię zmuszać.
- Chcesz się czegoś napić?
- Wodę poproszę.
Poszłam do kuchni po wodę, gdy wróciłam postawiłam szklankę na stoliku. Chłopak od razu ją wziął.
- Miley, może opowiesz mi coś o sobie?
- Cóż, mam 17 lat urodziłam się w Liverpoolu. Moja matka nie żyję od 2 lat zostałam sama z ojcem.
- O przepraszam. Nie wiedziałem..
- Nic nie szkodzi. Nie brakuje mi jej.
- Czemu?
- Powiesiła się. Od kiedy skończyłam 8 lat ciągle piła i zdradzała tatę.
- Ahh. Znam to, ja nie mam ojca. Zostawił nas jak miałem 10 lat.
- Los jest taki nie sprawiedliwy.
- Niestety.. Poznałaś już okolice?
- Znam tylko drogę do szkoły.
- Chcesz się przejść? Pokaże ci parę fajnych miejsc.
- Pewnie.
Zeszliśmy na dół po czym założyliśmy buty, wyszliśmy, zamknęłam drzwi i opuściliśmy dom.
- Podoba ci się tutaj?
- Okolica tak, szkoła nie zbyt.
- Rozumiem cię.
- Jak myślisz jaki będzie następny krok Zayna?
- Zapewne przyjdzie kiedyś po ciebie do domu. Zabierze cię do siebie lub do jakiegoś klubu i wiesz..
- No to kiepsko.
- Chodź tam. - Złapał mnie za przedramię i pociągnął do małego lasku. Zakrył mi oczy.
- Co ty robisz? - Zaśmiałam się.
- Zobaczysz. - Zabrał ręce. Zobaczyłam piękne miejsce. Nawet nie wiedziałam że mieszkam w takiej pięknej okolicy.
- Wow. Harry tu jest pięknie.
- Wiem, przychodzę tu zawsze kiedy mam doła lub jakiś problem.
- No to teraz też będę tu przychodzić. - Uśmiechnął się.
Usiedliśmy przy jakimś murze.
- Co do Malika to oddaj mu się, a nie będziesz cierpiała.
- Boję się go.
- Nie pokazuj mu tego.
- Dlaczego?
- Wykorzysta to przeciwko tobie.
- A co jak zmienię szkołę?
- I tak cię znajdzie.
- Dlaczego ja? - Niekontrolowane łzy spłynęły po moich policzkach.
- Nie bój się. Postaram się ci pomóc.
- Obiecujesz?
- Obiecuję. - Pocałował mnie.

niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział 2

Angielski minął szybko. Nic ciekawego się nie działo. Wyszłam z klasy w pośpiechu by nie trafić na Zayna jednak gdy stałam przy szafce poczułam zimny oddech na moich plecach. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayna. Stał i wpatrywał się w moje oczy. Nie wiedziałam co powiedzieć, stał parę centymetrów ode mnie.
- Skarbie jak minęła ci pierwsza lekcja?
- Skarbie? - Złapał mnie za rękę.
- Od teraz jesteśmy razem. - Pocałował mnie w usta, nie miałam pojęcia co robić.
- Ale Zayn ja cię nie znam.. - Złapał mnie za nadgarstek po czym szepnął. - Wiesz o mnie wystarczająco dużo.
- Zayn zostaw ją. - Usłyszałam głos Harrego.
- Jak będę chciał.
- Ona jest tu nowa a ty już pokazujesz jak traktujesz dziewczyny?
- Zostaw nas.
- O 'nas'? To już jesteście razem? Gratuluje.
Bałam się, na szczęście zadzwonił dzwonek. Zayn puścił mnie i odszedł bez słowa. Podszedł do mnie Harry.
- Nic ci nie jest?
- Raczej nie. Ale boli mnie nadgarstek.
- To dopiero początek bólu..
- Co masz na myśli?
- Jak już mówiłem to damski boxer. Nie skończy się na nadgarstku.
- Co?! Co ja mu zrobiłam? Łzy poleciały po moich policzkach.
- Jesteś ładna, nowa, i bezbronna. A on lubi takie.
- Wracam do domu.
- Zwolnić cię z lekcji?
- A możesz iść ze mną?
- No dobrze.
Zaszliśmy do dyrektora by się zwolnić. Nie było problemu. Wyszliśmy ze szkoły i szliśmy w stronę mojego domu.
- Harry, co ja mam zrobić żeby on mnie zostawił?
- On tak łatwo nie odpuści.
Milczałam.. Resztę drogi szliśmy w ciszy. Doszliśmy do domu, otworzyłam drzwi i wpuściłam chłopaka do domu.
- Ładnie tu masz. - Rozglądał się.
- Dzięki. Chodź na górę.
Weszliśmy na górę po czym usiedliśmy na łóżku.
- Powiedz mi wszystko co wiesz o Zaynie.
- No dobrze. Nazywa się Zayn Malik. Handluje narkotykami, każda ładna dziewczyna ze szkoły spała już z nim. Jest singlem. Ma 17 lat i zazwyczaj zostawią każdą dziewczynę po 2 lub 3 tygodniach.
- Co?! Ale jak? Czemu ja?
- Jesteś ładna, czyli jesteś kolejna na jego liście do zaliczenia.
- O boże.
- Jeżeli nie chcesz oberwać musisz się z nim przespać za pierwszym razem.
- Co masz na myśli?
- Kiedy tylko będzie chciał, to nie rób oporów a po prostu zrób to.
- A co jak ja nie chce?
- Dostanie ci się.
- Zgwałci mnie?
- Nie. Będzie czekał aż sama wskoczysz mu do łóżka, ale za każdym razem jak odmówisz - pobije cię.
- Dlaczego on to robi? Ty jesteś inny.
- Ludzie mówią że Zayn nie ma kontaktu z rodzicami. Przyszedł do tej szkoły i był zupełnie normalny. Jest jeden diler w szkolę, to dlatego..
- Jak nazywa się ten dostawca?
- Louis, Louis Tomlinson. Podobno mieszka razem z Zaynem.
- Zajebiście trafiłam.
- Nie mów tego rodzicom ani nauczycielom.
- Dlaczego?
- Ucierpisz jeszcze bardziej.

sobota, 20 lipca 2013

Rozdział 1

Jestem Miley. Mam tylko tate, moja matka powiesiła się 2 lata temu. Dzisiaj nadszedł dzień przeprowadzki, ja i tata przeprowadzamy się do Londynu z powodu jego nowej pracy, zawsze o tym marzyłam lecz teraz to okropne. Nie znam tam nikogo, a tutaj zostawiam całe swoje życie. Za tydzień kończę 17 lat w sumie się cieszę ale z drugiej strony w urodziny będę sama z tatą.. Nadeszła godzina przeprowadzki,  było cicho, słychać było tylko kropelki deszczu uderzające o szybę, siedziałam w swoim pokoju myśląc o przyszłości. Tą ciszę przerwał tata.
- Miley!
- Już idę! - wzięłam telefon i zbiegłam na dół.
Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Podróż dłużyła mi się więc pozwoliłam sobie zasnąć. Obudził mnie tata.
- Wstawaj, jesteśmy na miejscu. - uśmiechnął się po czym wysiadł z samochodu. Przez okno zobaczyłam piękny dom, był ogromny. Szybko rozpięłam pasy i otworzyłam drzwi. Weszłam do środka, było przepięknie.
- Córciu podoba ci się? - Do domu wszedł tata z walizkami.
- Tato tu jest pięknie! - Pocałował mnie w czoło po czym wyszedł po moje rzeczy.
Wybiegłam z domu.
- Ale tatuś, skąd ty miałeś tyle kasy?
- Miley zmieniłem pracę.
- Zostałeś dilerem? - Zaśmiał się.
- Nie, jestem agentem nieruchomości.
- Aaaaha. - Posłał mi ciepły uśmiech.
- Masz tu walizki i idź na górę do swojego pokoju.
- A który to będzie mój pokój?
- Szczerze mówiąc to na górze masz pokój,łazienkę, garderobę i małą kuchnie.
- Co?! To góra jest moja a dół twój?
- Tak.
- To ja lecę! - Pobiegłam na górę i rzuciłam się na łóżko. Jak się rano okazało zasnęłam.
Spojrzałam na telefon jest 6.49 pora wstawać bo dzisiaj szkoła.
Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic i umyłam zęby. Rozczesałam włosy, ubrałam się w:
http://img.likely.pl/photo/large/20121216/stylizacje-do-szkoly-likely-pl-01d51001.jpeg
Po czym zeszłam na dół.
- Tato, odwieziesz mnie prawda?
- Oczywiście. W lodówce u siebie masz chyba naleśniki.
- Dziękuje nie jestem głodna.
- Jak wolisz.
Wsiedliśmy do auta.  Jechaliśmy w ciszy. Samochód się zatrzymał.
- Jesteśmy.
- Tato boje się.
- Miley uwierz w siebie. - Podał mi jakieś kluczę.
- Do czego są?
- Do domu.
- Co?
- Nie przyjadę po ciebie.
- Okej. - Pocałowałam tatę w policzek po czym weszłam do budynku. Jedyne co czułam to narkotyki i fajki. Większość dziewczyn nosiła spódniczki ledwo zakrywające pośladki. Bałam się. Podeszłam do swojej szafki by schować telefon i wyjąć książki. Gdy nagle poczułam dłonie na moich biodrach. Odwróciłam się i zobaczyłam Mulata.
- Nowa? - Gdy to powiedział poczułam sam alkohol.
- Tak.
- Jak się nazywasz?
- Miley. - Sztucznie się uśmiechnęłam.
Zorientowałam się że wszyscy na nas patrzą.
- Ymm a ty jak się nazywasz? - Spojrzał mi w oczy.
- Zayn jestem. - Pogładził mnie po policzku.
Bałam się go, bałam się tej szkoły. Na szczęście zadzwonił dzwonek. Zayn zabrał ze mnie ręce.
- No to Miley widzimy się później. - Pobiegłam na pierwszą lekcje.  Był to angielski. Usiadł koło mnie chłopak w lokach.
- Hej. - Uśmiechnął się.
- Hej. Jestem Miley.
- Harry. - Od jego jedynego czuć było jedynie gumę do żucia. Spodobał mi się.