piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 5

- Tak. - Rozpłakałam się.
- Dlaczego to zrobiłaś?
- Nie wiedziałam że będzie do tego zdolny.
- No to teraz już wiesz. Nie baw się tak z nim.
- Nienawidzę go.
- Powiedział ci coś jeszcze? W ogóle o co poszło?
- Chodziło o imprezę czy coś. Jutro da mi jakieś ciuchy i o 18 mam być gotowa.
- Pójdziesz prawda?
- Nie mam raczej wyboru, nie chce chodzić pobita.
- Dobrze myślisz. Mu tylko na jednym zależy.
- Dopiero się przeprowadziłam a już nienawidzę tego miejsca.
- Miley, wiem że to trudne ale no wiesz, potem będzie lepiej.
- O ile jeden raz mu wystarczy..
- Raz było tak że przez 2 miesiące chodził z dziewczyną, zmieniła szkołę.
- 2 miesiące?! Żartujesz?
- Nie.
- Po 2 miesiącach będę wyglądać jak szmata.
- Dlatego nie sprzeciwiaj mu się a będzie trwało to krócej.
- To mnie pocieszyłeś.
- Przepraszam. Też nie chcę żebyś cierpiała przez niego.
- Opowiesz mi skąd go znasz?
- No okej. Kiedy przyszliśmy do tej szkoły mieliśmy po 14 lat. Zayn był normalny.  Przyjaźniłem się z nim. Ale po paru miesiącach ludzie zaczęli palić i pić. Zayn nigdy nie chciał, ja również. Kiedy mieliśmy po 15, zaczęło się z narkotykami. I tutaj Zayn się poddał. Zapalił, palił co raz częściej Wychodził z jakimiś nowymi kolegami a mnie zostawił. Kiedyś przyszedł do mnie naćpany że mnie przeprasza, wyjebałem go z domu i już się do mnie nie odzywa.
- O cholera. On zmienił się tak?!
- Niestety, nałóg wybrał.
- To dlatego dużo o nim wiesz.
- W sumie nie. Nie wiem dlaczego ale jak poruszałem temat rodziców zawsze zmieniał temat.
- Może jego rodzice nie żyją..
- Może. Możemy już zmienić temat?
- Tak.  A ty, urodziłeś się tutaj?
- Nie, przyjechałem tutaj jak miałem 13 lat.
- Aha.
- Późno już się robi, lepiej jak pójdę.
- Odprowadzę cię na dół. - Zeszliśmy na dół, Harry założył buty po czym dał mi buziaka w policzek. Szłam w stronę schodów, tata mnie zawołał.
- Miley! Chodź.
- Co?
- Pozwól na chwilę.
- No?
- To tylko kolega? Koledzy nie całują koleżanek.
- Tato!
- Rozumiem. - Roześmiał się.
- To przyjaciel, dobry przyjaciel.
-  No to dobrze, leć spać bo jutro szkoła.
- Właśnie idę. - Pobiegłam na górę. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i położyłam się. Dostałam smsa od nieznanego numeru. '' Kotku, jutro załóż coś ładnego i obcisłego. Dobranoc''
Wiedziałam że to od Zayna. Nie miałam pojęcia co zrobić. Postanowiłam ubrać się tak jak mi kazał. Po chwili zasnęłam. Obudził mnie budzik. Wstałam, wyjęłam ubrania i poszłam do łazienki. Ubrałam się w: http://img.szafa.pl/ubrania/1/007234661/1316450182/piekna-stylizacja-inspiracja.jpg
Zeszłam na dół. Kiedy tata mnie zobaczył opluł się kawą.
- Ty tak do szkoły?
- Tak, dzisiaj musimy tak się ubrać.
- Aha.. - Wiedział że kłamię.
- Te tosty dla mnie?
- Tak. - Usiadłam i zjadłam śniadanie. Zakładałam już buty.
- Tato ja dzisiaj idę. Nie jadę z tobą.
- No okej.
Wyszłam z domu, pod domem stał Harry.
- Wow.
- Cicho bądź.
- Ładnie wyglądasz.
- Ładnie? Wyglądam jak jakaś szmata.
- Niee. Mi się podoba.
- Dobra chodź. - Szliśmy wolno w stronę szkoły. Rozmawialiśmy o wszystkim. Pod szkołą stał Zayn, otoczony jakimiś 2 kolegami. Kiedy zobaczył mnie zaczął iść w moją stronę.
- Harry, idź.
- Dobra pa.
Podszedł do mnie, pocałowałam go w policzek.
- Noo, w końcu jakoś wyglądasz.
- Podoba ci się? - Uśmiechnęłam się.
- Tak, chodź. - Złapał mnie za rękę po czym zaprowadził do swojego towarzystwa.
- To jest Miley.
- Hej! - Powiedzieli wszyscy.
- To jest Niall,
a to Louis. - CO LOUIS?! Kurwa, już poznałam dilera.
- Hej.. - Powiedziałam nie śmiało. Po chwili podał mi jakąś torbę.
- Co to?
- Tam masz ciuchy i drobny upominek. Otwórz torbę dopiero w domu.
- Okej. - Zadzwonił dzwonek. Pierwsza lekcja to matma, jak się okazało mam ją z Zaynem.

Taki bez sensu.. Przepraszam że nie dodawałam ale nie wyrabiałam, za dużo rzeczy na głowie. :c
5 komentarzy i następny :)) x

5 komentarzy:

  1. Dlaczego 5 :/
    Wiesz bd nieskończoność czekać na kolejny rozdział :/
    Proszę dodaj szybciutko next :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz to bo inaczej w mordę dostaniesz.

    OdpowiedzUsuń